Poznaj opinie ekspertów, jakie wydarzenia na światowych rynkach mogą w najbliższym czasie być istotne dla polskich inwestorów
Oczy całego świata finansów są w obecnej chwili skupione na 2 ważnych rynkach. Jednym jest rynek amerykański, drugim rynek towarowy - z obu płyną nieco sprzeczne sygnały, a ich
ostateczna synchronizacja będzie kluczowa dla dalszego losu giełd światowych.
Jeśli chodzi o USA, to sytuacja wydaje się być prosta - największa gospodarka świata ma olbrzymie problemy, których źródeł można dopatrywać się w wielu miejscach, z których najpoważniejszym jest
kryzys na rynku nieruchomości oraz związane z nim olbrzymie straty sektora finansowego.
Czy gospodarka wejdzie w trwalszą recesję, czy też dojdzie do jedynie czasowego wyraźnego spowolnienia gospodarczego, pozostaje niewiadomą. Liczy się jednak to, że gospodarka USA
jest na razie w złym stanie i spadki na rynku akcji na Wall Street należy uznać za uzasadnione.
W najbliższych miesiącach warto więc obserwować wszelkie dane dotyczące sytuacji na rynku nieruchomości oraz inflacji - tam w przyszłości należałoby szukać oznak poprawy
sytuacji.
Dużo mniej przewidywalny jest rynek towarowy. Przy globalnym spowolnieniu gospodarczym można by było oczekiwać spadków, tymczasem trwa hossa, nie tylko w segmencie surowców
energetycznych czy metali szlachetnych, ale również w segmencie towarów rolnych.
Mocne wzrosty cen powodują napięcia inflacyjne na całym świecie, choć np. dla wielu rynków wschodzących oznaczają olbrzymie zyski dużych firm wydobywczych mających dużą rolę w
indeksach.
W momencie zakończenia się hossy na rynku towarowym, pierwsza reakcja rynku polskiego może być negatywna (możliwy jest spadek wraz z innymi emerging markets), w dłuższym okresie
powinno to sprzyjać naszej giełdzie. Uważam, że szanse na zakończenie tego trendu w tym roku są spore - w dużej mierze wzrosty wydają się mieć charakter spekulacyjny.
Piotr Kaczmarek
analityk techniczny, Dom Maklerski IDM
analityk techniczny, Dom Maklerski IDM
ZDANIEM EKSPERTÓW:
Bartosz Stawiarski
analityk, Wealth Solutions
Polskie indeksy dość wiernie naśladują rozwój wydarzeń na giełdach amerykańskich. O ile wskaźniki w USA przejściowo naruszyły styczniowe minima, to na GPW analogiczne wsparcia zdołano obronić z zapasem. Od kilku miesięcy uwagę inwestorów przykuwają wielomiliardowe straty amerykańskiego sektora finansowego, zaistniałe wskutek zapaści w segmencie nieruchomości. Kolejne ratunkowe działania banku FED na kwotę 200 mld dol. celem pobudzenia płynności systemu finansowego przyniosły we wtorek ulgę wyrażoną dynamicznymi zwyżkami. Wobec podjętych działań zmalały oczekiwania głębokiej redukcji stóp dolarowych na posiedzeniu 18 marca. Obecnie mówi się o obniżce o pół punktu proc., choć kilka dni temu liczono na cięcie dwukrotnie większe.
Wiele powinny wyjaśnić publikowane pod koniec tego tygodnia w USA kluczowe dane o dynamice sprzedaży detalicznej oraz inflacji. Każdy wynik lepszy od prognoz zostałby powitany z entuzjazmem, co z kolei pozwoliłoby indeksowi WIG20 zadomowić się nieco powyżej 3 tys. pkt.
Hamująco na zwyżki cen akcji będą działać ewentualne dalsze rekordy cen ropy i surowców rolnych, nakręcające inflacyjną spiralę. Jak dotąd w Europie bez echa przechodzi słabość giełd azjatyckich, które do końca 2007 r. przodowały we wzrostach. Inflacja w Chinach jest już bliska 9%, co może wywołać znaczne przesilenie na tamtejszym rynku. W przyszłym, przedświątecznym tygodniu należy przygotować się na podwyższoną zmienność kursów z racji wygasania marcowych serii kontraktów futures i opcji.
analityk, Wealth Solutions
Polskie indeksy dość wiernie naśladują rozwój wydarzeń na giełdach amerykańskich. O ile wskaźniki w USA przejściowo naruszyły styczniowe minima, to na GPW analogiczne wsparcia zdołano obronić z zapasem. Od kilku miesięcy uwagę inwestorów przykuwają wielomiliardowe straty amerykańskiego sektora finansowego, zaistniałe wskutek zapaści w segmencie nieruchomości. Kolejne ratunkowe działania banku FED na kwotę 200 mld dol. celem pobudzenia płynności systemu finansowego przyniosły we wtorek ulgę wyrażoną dynamicznymi zwyżkami. Wobec podjętych działań zmalały oczekiwania głębokiej redukcji stóp dolarowych na posiedzeniu 18 marca. Obecnie mówi się o obniżce o pół punktu proc., choć kilka dni temu liczono na cięcie dwukrotnie większe.
Wiele powinny wyjaśnić publikowane pod koniec tego tygodnia w USA kluczowe dane o dynamice sprzedaży detalicznej oraz inflacji. Każdy wynik lepszy od prognoz zostałby powitany z entuzjazmem, co z kolei pozwoliłoby indeksowi WIG20 zadomowić się nieco powyżej 3 tys. pkt.
Hamująco na zwyżki cen akcji będą działać ewentualne dalsze rekordy cen ropy i surowców rolnych, nakręcające inflacyjną spiralę. Jak dotąd w Europie bez echa przechodzi słabość giełd azjatyckich, które do końca 2007 r. przodowały we wzrostach. Inflacja w Chinach jest już bliska 9%, co może wywołać znaczne przesilenie na tamtejszym rynku. W przyszłym, przedświątecznym tygodniu należy przygotować się na podwyższoną zmienność kursów z racji wygasania marcowych serii kontraktów futures i opcji.
Paweł Cymcyk
analityk, Xelion. Doradcy Finansowi
Ostatnie wydarzenia na światowych rynkach finansowych nie pozostały bez wpływu na polskich inwestorów. Zagadką dla wielu było, dlaczego mimo dobrych danych z Polski nie widać aby miały one znaczenie. Wzrastająca dynamika produkcji, sprzedaży i bardzo dobre prognozy polskiego PKB nie pomogły w utrzymaniu indeksów na poziomach z 2007 r.
Przyczyną tego były emocje wywołane przez dane ze Stanów Zjednoczonych, które z każdym miesiącem okazywały się rozczarowujące lub nawet bardzo słabe. Jeszcze niedawno wydawało się, że na szczególną uwagę zasługują dane CPI o inflacji. Jako główna miara inflacji była ona bardzo uważnie obserwowana przez FED i jej wartość kształtowała politykę monetarną w USA. Równie ważnymi danymi powinny być informacje o rozwoju (lub kurczeniu) rynku pracy i ilości nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym.
Ostatnio mimo fatalnych danych okazało się jednak, że najważniejsze są nie faktyczne dane o stanie gospodarki, lecz informacje o kłopotach spółek z branży finansowej. Stworzyło to dodatkowy problem dla wszystkich, którzy chcieliby opierać swoje inwestycje na fundamentalnych podstawach, bo nie można przewidzieć, jaka instytucja i w jakim czasie ogłosi kolejne problemy z kapitałem, płynnością, zadłużeniem itp. Taka sytuacja, niestety, utrzymuje się na rynkach od połowy zeszłego roku.
Jedną z możliwości uniezależnienia się od wydarzeń na rynkach światowych wydawało się zainteresowanie krajami BRIC (Brazylia, Rosja, Chiny i Indie), ale od momentu rozpoczęcia kryzysu tamtejsze giełdy również nie reagują na fundamenty. Wniosek z tego płynący jest jeden - dziś się nie inwestuje, lecz spekuluje.
analityk, Xelion. Doradcy Finansowi
Ostatnie wydarzenia na światowych rynkach finansowych nie pozostały bez wpływu na polskich inwestorów. Zagadką dla wielu było, dlaczego mimo dobrych danych z Polski nie widać aby miały one znaczenie. Wzrastająca dynamika produkcji, sprzedaży i bardzo dobre prognozy polskiego PKB nie pomogły w utrzymaniu indeksów na poziomach z 2007 r.
Przyczyną tego były emocje wywołane przez dane ze Stanów Zjednoczonych, które z każdym miesiącem okazywały się rozczarowujące lub nawet bardzo słabe. Jeszcze niedawno wydawało się, że na szczególną uwagę zasługują dane CPI o inflacji. Jako główna miara inflacji była ona bardzo uważnie obserwowana przez FED i jej wartość kształtowała politykę monetarną w USA. Równie ważnymi danymi powinny być informacje o rozwoju (lub kurczeniu) rynku pracy i ilości nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym.
Ostatnio mimo fatalnych danych okazało się jednak, że najważniejsze są nie faktyczne dane o stanie gospodarki, lecz informacje o kłopotach spółek z branży finansowej. Stworzyło to dodatkowy problem dla wszystkich, którzy chcieliby opierać swoje inwestycje na fundamentalnych podstawach, bo nie można przewidzieć, jaka instytucja i w jakim czasie ogłosi kolejne problemy z kapitałem, płynnością, zadłużeniem itp. Taka sytuacja, niestety, utrzymuje się na rynkach od połowy zeszłego roku.
Jedną z możliwości uniezależnienia się od wydarzeń na rynkach światowych wydawało się zainteresowanie krajami BRIC (Brazylia, Rosja, Chiny i Indie), ale od momentu rozpoczęcia kryzysu tamtejsze giełdy również nie reagują na fundamenty. Wniosek z tego płynący jest jeden - dziś się nie inwestuje, lecz spekuluje.