Afera: tajemnicze aukcje w Abbey House
W ostatnich dniach, za sprawą artykułu „160 tysięcy po raz pierwszy... Ktoś da więcej?” na portalu www.tokfm.pl, zrobiło się głośno o Domu Aukcyjnym Abbey House.
„Obraz Agaty Kleczkowskiej, nikomu nieznanej studentki ASP, został sprzedany za 160 tys. zł. Takich cen nie osiągają nawet prace jej profesora, wybitnego artysty Leona Tarasewicza. Czy Kleczkowska to objawienie sztuki współczesnej? Zdaniem krytyków sztuki - nie. Ale to jedna ze stypendystek Domu Aukcyjnego Abbey House, który sprzedaje - jako pewną inwestycję - prace młodych twórców. Po niebotycznych cenach na tajemniczych aukcjach. (…)
- Rzetelne domy aukcyjne współczesną sztukę młodych artystów sprzedają za 500-1000 złotych. Są takie aukcje, gdzie cena wywoławcza to 100 złotych. Takie są realne stawki. Dlaczego kilku biznesmenów próbuje wmówić ludziom, że to, co sprzedają, to jest ta sztuka ze znakiem jakości Q? - irytuje się Monika Małkowska, krytyk i historyk sztuki. - To lansowanie nieprawdziwych wartości, robienie sieczki z mózgu” - czytamy na portalu tokom.pl.
Na ten temat wypowiada się również na swoim blogu Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny Gazety Wyborczej.
Dom Aukcyjny w związku z publikacją przedstawia na swojej stronie internetowej oświadczenie zarządu.
/dsm/