Czy nowe, niezależne TFI podbiją rynek?
Większość działających TFI jest powiązanych bezpośrednio z bankami, choć działają często pod osobnymi nazwami. Na przykład: fundusze Arka to część banku BZ WBK, ING TFI - ING
Banku, Pioneer TFI - banku Pekao, Noble Funds - Noble Banku. Podobnych powiązań jest wiele. Pierwszymi funduszami niepowiązanymi bezpośrednio z żadną instytucją finansową były Investors TFI i OPERA
TFI. Oba mają nie więcej niż 3 lata, ale mogą pochwalić aktywami rzędu 1 mld zł i to zgromadzonymi bez agresywnych kampanii reklamowych.
Fundusze te dowiodły, że ze stosunkowo niewielkimi aktywami można osiągać ponadprzeciętne zyski. Nowością w podejściu do klienta jest również sposób pobierania opłat manipulacyjnych od wpłat do
funduszu. W znacznym stopniu są one uzależnione od wyników funduszu. Mówiąc wprost, im więcej zarobią zarządzający funduszem, tym więcej otrzymają prowizji. Stanowi to dla nich dodatkową motywację do
pracy, w odróżnieniu od modelu opłat stosowanego u większości funduszy, które pobierają opłaty bez względu na to, czy zarobią dużo czy wręcz symbolicznie. Ma to znaczenie zwłaszcza obecnie. Po dużych
spadkach na GPW, jakie mogliśmy zaobserwować w sierpniu i listopadzie, zyski większości funduszy akcyjnych liczone od stycznia br. nie przekraczają 15%. Jeśli odejmiemy od tego 4-5% opłaty
manipulacyjnej obowiązującej w funduszach akcyjnych, niewiele nam zostaje.
Czy nazwisko może być marką,
która przyciągnie klientów do nowego TFI?
Czas pokazuje, że TFI, które nie mają wsparcia instytucji finansowych, mogą sobie poradzić, i co ważniejsze, osiągać lepsze wyniki inwestycji niż najwięksi gracze. Swój sukces po części zawdzięczają ludziom, którzy zakładali TFI. Buffet, Soros, Templeton to wzory dla polskich zarządzających. Wymienionych nazwisk nie trzeba przedstawiać nikomu, komu inwestowanie nie jest obce. Wszystkich łączą co najmniej 2 rzeczy. Wszyscy stworzyli i zarządzali lub nadal zarządzają funduszami inwestycyjnymi działającymi na całym świecie oraz posiadają majątki liczone w miliardach dolarów.
która przyciągnie klientów do nowego TFI?
Czas pokazuje, że TFI, które nie mają wsparcia instytucji finansowych, mogą sobie poradzić, i co ważniejsze, osiągać lepsze wyniki inwestycji niż najwięksi gracze. Swój sukces po części zawdzięczają ludziom, którzy zakładali TFI. Buffet, Soros, Templeton to wzory dla polskich zarządzających. Wymienionych nazwisk nie trzeba przedstawiać nikomu, komu inwestowanie nie jest obce. Wszystkich łączą co najmniej 2 rzeczy. Wszyscy stworzyli i zarządzali lub nadal zarządzają funduszami inwestycyjnymi działającymi na całym świecie oraz posiadają majątki liczone w miliardach dolarów.
Nazwisko jest ważne, ale decydujące są wyniki
Nie jest tajemnicą, że nowe TFI na krajowym rynku tworzą byli prezesi, zarządzający dużymi TFI działającymi w strukturach banków. Pionierami byli Grzegorz Mielcarek z Investors TFI (wcześniej BZ WBK), Maciej Kwiatkowski z OPERA TFI (wcześniej BRE AM), Sebastian Buczek, do niedawna prezes jednego z 3 największych TFI, ING TFI, również postanowił pójść na swoje i wraz kolegami z ING stworzył Quercus TFI.
Nie jest tajemnicą, że nowe TFI na krajowym rynku tworzą byli prezesi, zarządzający dużymi TFI działającymi w strukturach banków. Pionierami byli Grzegorz Mielcarek z Investors TFI (wcześniej BZ WBK), Maciej Kwiatkowski z OPERA TFI (wcześniej BRE AM), Sebastian Buczek, do niedawna prezes jednego z 3 największych TFI, ING TFI, również postanowił pójść na swoje i wraz kolegami z ING stworzył Quercus TFI.
Czy w Polsce doczekamy się sukcesów w stylu Warrena Buffetta, który przez blisko 40 lat stał się niemal wyrocznią dla nowych pokoleń inwestorów? Jego wypowiedzi miały i mają
wpływ na decyzje wielu inwestorów, a majątek 50 mld USD uczynił go 2. najbogatszym człowiekiem świata, tuż za szefem Microsoftu Billem Gates'em. Warto obserwować kariery obecnych zarządzających
polskimi TFI. Kto wie, może za 30 lat ich nazwiska będą wymieniane obok obecnych tuzów.
Czy liderzy TFI w Polsce powinni się obawiać konkurencji?
Pierwsza trójka pod względem wartości aktywów to prawdziwi giganci. Fotel lidera od lat utrzymuje TFI Pioneer, z 28,8 mld zł na koniec listopada 2007 r. Na drugim miejscu znajduje się BZ WBK TFI i jego fundusze Arka, które zgromadziły prawie 23 mld zł. Podium zamyka ING TFI z 18 mld zł. Trudno, aby debiutanci mogli im zagrozić. Pytanie jednak, czy chcą? Obserwacja rynku funduszy pozwala zauważyć, że bardzo często wyższe zyski dają inwestorom TFI o stosunkowo niewielkich aktywach. Duże aktywa bywają wręcz przeszkodą na małym rynku, jakim jest GPW. Kluczowa jest tu płynność akcji, a mając do dyspozycji kilkanaście miliardów złotych aktywów, trudno nimi sprawnie zarządzać. Zbudowanie portfela jest czasochłonne, a wyjście z inwestycji bez znacznego wpłynięcia na kurs spółki bywa kłopotliwe.
Pierwsza trójka pod względem wartości aktywów to prawdziwi giganci. Fotel lidera od lat utrzymuje TFI Pioneer, z 28,8 mld zł na koniec listopada 2007 r. Na drugim miejscu znajduje się BZ WBK TFI i jego fundusze Arka, które zgromadziły prawie 23 mld zł. Podium zamyka ING TFI z 18 mld zł. Trudno, aby debiutanci mogli im zagrozić. Pytanie jednak, czy chcą? Obserwacja rynku funduszy pozwala zauważyć, że bardzo często wyższe zyski dają inwestorom TFI o stosunkowo niewielkich aktywach. Duże aktywa bywają wręcz przeszkodą na małym rynku, jakim jest GPW. Kluczowa jest tu płynność akcji, a mając do dyspozycji kilkanaście miliardów złotych aktywów, trudno nimi sprawnie zarządzać. Zbudowanie portfela jest czasochłonne, a wyjście z inwestycji bez znacznego wpłynięcia na kurs spółki bywa kłopotliwe.
Specjalizacja sposobem na zdobycie klienta
Nowe TFI muszą znaleźć swoją niszę. Powielanie tego, co już jest, nie ma większego sensu, zwłaszcza, że nowe TFI muszą najpierw przekonać do siebie klientów. A przekonać mogą unikalną strategią, elastycznym podejściem do opłat, zaoferowaniem usług dodanych. Czy można stworzyć fundusz inwestycyjny kierowany do kilkudziesięciu inwestorów? Tak, o ile będą to osoby mogące powierzyć TFI min. 50 mln zł. Choć kwota ta może wydawać się astronomiczna, to jednak rankingi najbogatszych Polaków pokazują wyraźnie, że milionerów przybywa. Do nich właśnie swoją ofertę kieruje Forum TFI.
Nowe TFI muszą znaleźć swoją niszę. Powielanie tego, co już jest, nie ma większego sensu, zwłaszcza, że nowe TFI muszą najpierw przekonać do siebie klientów. A przekonać mogą unikalną strategią, elastycznym podejściem do opłat, zaoferowaniem usług dodanych. Czy można stworzyć fundusz inwestycyjny kierowany do kilkudziesięciu inwestorów? Tak, o ile będą to osoby mogące powierzyć TFI min. 50 mln zł. Choć kwota ta może wydawać się astronomiczna, to jednak rankingi najbogatszych Polaków pokazują wyraźnie, że milionerów przybywa. Do nich właśnie swoją ofertę kieruje Forum TFI.
Chętnych do założenia TFI przybywa
Amathus TFI, na którego czele stoi Wojciech Kuryłek, były szef Banku Gospodarstwa Krajowego, jest 33 TFI, które otrzymało licencję od Komisji Nadzoru Finansowego. Kolejne TFI czekają w kolejce do KNF po zgodę na rozpoczęcie działalności. Są to m.in. AKJ Investment i GoTFI.
Amathus TFI, na którego czele stoi Wojciech Kuryłek, były szef Banku Gospodarstwa Krajowego, jest 33 TFI, które otrzymało licencję od Komisji Nadzoru Finansowego. Kolejne TFI czekają w kolejce do KNF po zgodę na rozpoczęcie działalności. Są to m.in. AKJ Investment i GoTFI.
Jakie są perspektywy przed krajowymi TFI?
Wraz z wejściem Polski do UE zniknęło wiele ograniczeń w przepływie kapitału. Polacy mogą swobodnie inwestować na rynkach europejskich. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagraniczni inwestorzy zawitali do Polski i zainwestowali tu część ze swoich pokaźnych aktywów. Krajowe TFI muszą zawalczyć o klientów, bo do Polski coraz śmielej wchodzą zagraniczni konkurenci. Choć wartość aktywów zgromadzonych w zagranicznych TFI to zaledwie ok. 4 mld zł wobec 134 mld zł, jakie posiadały TFI na koniec listopada, to szybko zdobywają one nowych klientów.
Wraz z wejściem Polski do UE zniknęło wiele ograniczeń w przepływie kapitału. Polacy mogą swobodnie inwestować na rynkach europejskich. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagraniczni inwestorzy zawitali do Polski i zainwestowali tu część ze swoich pokaźnych aktywów. Krajowe TFI muszą zawalczyć o klientów, bo do Polski coraz śmielej wchodzą zagraniczni konkurenci. Choć wartość aktywów zgromadzonych w zagranicznych TFI to zaledwie ok. 4 mld zł wobec 134 mld zł, jakie posiadały TFI na koniec listopada, to szybko zdobywają one nowych klientów.
Dla porównania, Polacy mogą wybierać spośród oferty blisko 400 krajowych funduszy i subfunduszy, podczas gdy mieszkańcy starej UE mają do wyboru kilka tysięcy funduszy. Drugą
istotną sprawą jest rosnąca zamożność Polaków. Obecnie w TFI lokuje ok. 10% dorosłych Polaków, natomiast na najbardziej rozwiniętych rynkach udział ten przekracza 30-40%. Wspomnę jeszcze, że wartość
aktywów zgromadzonych w funduszach inwestycyjnych na świecie szacuje się na gigantyczne 18 bln EURO. Przy tej wartości polski rynek TFI praktycznie nie istnieje. Jest więc nad czym pracować przez
najbliższe kilkanaście lat.
Tomasz Bar
właściciel portalu www.FinanseOsobiste.pl
właściciel portalu www.FinanseOsobiste.pl