Co kupować? – poznaj prognozy dla GPW na najbliższe miesiące
Prywatyzacja GPW zaczęła budzić emocje. Przedwczoraj przeczytałam w „Naszym Dzienniku”, że prokuratura na wniosek CBA wszczęła śledztwo. Chodzi podobno o nieprawidłowości przy przygotowywaniach do prywatyzacji, a konkretnie o zaniechanie działań związanych z wdrożeniem nowego systemu informatycznego, co może zagrażać bezpieczeństwie obrotu giełdowego. Wczoraj i dziś w mediach pojawiły się kolejne komentarze na ten temat. Ludwik Sobolewski, prezes giełdy twierdzi, że zarzuty są bezpodstawne i jego zdaniem obecny system funkcjonuje prawidłowo. Miejmy nadzieję, że nie zrobi się z tego afera, której negatywne skutki odczują inwestorzy. Zastanawiasz się, jakie są prognozy dla GPW na najbliższe miesiące? Zapytałam o to analityków i z przyjemnością podzielę się z Tobą pozyskanymi informacjami.
Zdaniem Bartosza Stawiarskiego z Wealth Solutions sytuacja na polskiej giełdzie jest w pełni podporządkowana wydarzeniom na parkiecie amerykańskim, za którym podążają również czołowe rynki zachodnioeuropejskie. Obecny stan rzeczy wbrew pozorom nie powinien napawać optymizmem: brak korekty 7-miesięcznej fali wzrostowej rodzi liczne wątpliwości co do adekwatności skali tej zwyżki do nadal minorowej kondycji gospodarek. Wyrażany w tych wzrostach nadmiar nadziei na nadejście gwałtownego ożywienia zderza się ze słabymi realnymi danymi. Zatem ryzyko rozczarowania i wyprzedaży ciągle rośnie.
Według niego, nie negując szans na ustanowienie pod koniec br. nowych tegorocznych szczytów na indeksie WIG i WIG20 (ale zaledwie nieznacznie powyżej dotychczasowych), należy typować nadejście kilkunastoprocentowych spadków rozciągniętych na około miesięczny horyzont. Miliardy łatwej gotówki pod postacią wszelakich programów pomocowych rzucane na rynek to opóźniona bomba inflacyjna i demoralizujące graczy narzędzie do pompowania cen aktywów zarazem. Nieuchronne zakończenie tego nakręcania spirali długu wywoła w perspektywie kilkumiesięcznej znaczące dostosowanie wycen giełdowych w dół do realiów wątłego ożywienia.
W negatywnym scenariuszu Bartosz Stawiarski zakłada zejście indeksu WIG20 nieco poniżej 2000 pkt równolegle do wspomnianych przewidywanych ok. 15% spadków na większości giełd. Poleca jednak inwestycję w papiery energetycznego koncernu PGE, o ile cena w ofercie będzie niewygórowana na tle europejskich konkurentów z branży (RWE, CEZ). Poza tym, jego zdaniem warto będzie inwestować w spółki budownictwa przemysłowego o zdrowej kondycji finansowej.
Z kolei zdaniem Adama Narczewskiego z X-Trade Brokers Domu Maklerskiego poprawa w gospodarce światowej jest widoczna i w długim terminie możemy spodziewać się dalszych wzrostów. Najważniejszy nie jest moment rozpoczęcia inwestycji na giełdzie a raczej w co ten kapitał zostanie ulokowany – mówi. W jego opinii w ciągu najbliższych miesięcy najbardziej mogą zyskiwać spółki z branż, które najbardziej traciły w czasach kryzysu, czyli min. branży finansowej i budowlanej.
Michał Poła z NWAI Domu Maklerskiego twierdzi natomiast, że w zdecydowanej mierze za obraz polskiego rynku akcyjnego odpowiadać będzie, to co ma on samodzielnie do zaoferowania. Zależności między rynkami różnych krajów wraz poprawiającym się klimatem inwestycyjnym maleją, dlatego wyniki głównych polskich indeksów w mniejszym stopniu wynikają z tego jakie nastroje panują w strefie euro, czy za Atlantykiem. Nie oznacza to jednak, jak mówi, że z makroekonomicznego punktu widzenia będziemy samotną wyspą.
Jego zdaniem do końca 2009 r. nie doświadczymy raczej pozytywnych makroekonomicznych tendencji, dlatego skrupulatne trzeba będzie wyławiać rynkowe perełki, które nadal mają szanse wybicia się ponad rynek. Z dystansem podchodzi do relatywnie wysokich wycen polskich banków, z zaciekawieniem obserwuje spółki z wysoką ekspozycją na polskiego konsumenta i przychylnie myśli o branży deweloperskiej.