Coraz więcej powodów do depresji - najgorsza sesja w tym roku, a złoty słaby jak nigdy dotąd
Maria Skłodowska-Curie, Karol Darwin i Winston Churchill byli podatni na depresję i gdyby przyszło im żyć w dzisiejszych czasach byłaby ona dla nich przeszkodą w osiągnięciu
sławy - twierdzi Alastair Campbell, współpracownik Tony'ego Blaira. Z opracowanego przez niego raportu "A World Without" wynika, że prawie 30% ankietowanych uważa, że ludzie podatni na depresję nie
są zdolni do wykonywania pracy na odpowiedzialnym stanowisku. W ostatnich dniach wielu Polaków, niezależnie od zajmowanego stanowiska, obserwując kursy walut obgryza paznokcie i próbuje obniżać,
niestety często kolejną kawą, skaczące ciśnienie. Stąd do depresji już niedaleko. Złoty nigdy jeszcze nie był tak słaby, a na warszawskiej giełdzie dziś kolejne spadki. Jaki był dzisiejszy dzień? Co
dalej? Poznaj opinię eksperta.
Maria Skłodowska-Curie, Karol Darwin i Winston Churchill byli podatni na depresję i gdyby przyszło im żyć w dzisiejszych czasach byłaby ona dla nich przeszkodą w osiągnięciu sławy -
twierdzi Alastair Campbell, współpracownik Tony'ego Blaira. Z opracowanego przez niego raportu "A World Without" wynika, że prawie 30% ankietowanych uważa, że ludzie podatni na depresję nie są zdolni
do wykonywania pracy na odpowiedzialnym stanowisku. W ostatnich dniach wielu Polaków, niezależnie od zajmowanego stanowiska, obserwując kursy walut obgryza paznokcie i próbuje obniżać, niestety
często kolejną kawą, skaczące ciśnienie. Stąd do depresji już niedaleko. Złoty nigdy jeszcze nie był tak słaby, a na warszawskiej giełdzie dziś kolejne spadki. Jaki był dzisiejszy dzień? Co będzie
dalej? Poznaj opinię eksperta.
Paweł Cymcyk
analityk, A-Z Finanse
Wtorek podobnie jak poprzedni dzień rozpoczęliśmy od silnego spadku na początku notowań. Poziom 1400 pkt. na WIG20 został przełamany niczym zapałka i od razu rynek zaliczył spadek o 4,2%. W tym
czasie jedyną spółką z WIG20 notującą wzrosty był KGHM i to mimo, że miedź taniała o 4%. Dla KGHM osłabianie się złotego ma zbawienne skutki, jednak nawet 5% zwyżka jednej spółki nie poprawiała
sytuacji całego parkietu.
Przy takich spadkach dynamicznie zaczął rosnąć obrót. Niestety popyt nie miał szans na podniesienie indeksów ponieważ chętnych do sprzedaży wciąż było zbyt wielu. Pod szczególną presją znalazł się
sektor bankowy, który niczym betonowa kula ciążył na całym rynku. Liderem spadków był GETIN przeceniany o 10%, ale to 8% spadki PEKAO i 6% PKO BP pogrążały indeks w krwistych kolorach. Wtedy wydawało
się, że jest źle, ale jak pokazała końcówka to był dopiero początek dramatu. Nastrój był tak jednoznaczny, że nawet optymistycznie zaskoczenie wzrostem indeksu ZEW opisującego nastroje niemieckich
przedsiębiorstw nie pomogło ani na sekundę. Zamiast spodziewanego spadku do -25 pkt. odczyt indeksu wyniósł jedynie -6 pkt. To wciąż słabo, ale znacznie lepiej od oczekiwań.
Przez dłuższą część sesji udawało się utrzymywać WIG20 powyżej poziomu porannego minimum. Jednak gdy tylko niedźwiedzie przedarły się przez tą barierę przecena zaczęła osiągać monstrualne
rozmiary. Wszystkie największe banki notowaniami przypominały spółki, które za chwilę mają bankrutować. Najlepiej świadczy o tym 18 procentowy spadek ceny PEKAO, przez który bank jest najtańszy od
2001 r. Drugi gigant PKO BP po 11% spadku jest najtańszy w swojej giełdowej historii, a sam indeks WIG20 kończy spadkiem o 7,5% przez co jest najniżej od lipca 2003 r.
Dzisiejszy dzień to najgorsza sesja w tym roku przy obrocie sięgającym niemal 1,5 mld złotych. Tak słabego rynku przy jednoczesnej rekordowej słabości polskiej waluty nie widzieliśmy jeszcze
nigdy. Przeraża fakt, że sektor bankowy, uważany jeszcze niedawno za zdrowy i perspektywiczny, który miał chronić polską gospodarkę przed kłopotami staje się równie niebezpieczny jak amerykańskiej
banki na chwilę przed ogłoszeniem upadłości. Patrząc na obecne poziomy spadków indeksów w Stanach można tylko mieć nadzieję, że nie będą większe. W przeciwnym przypadku jutro zamiast korekcyjnego
odbicia będziemy zmuszeni do oglądania kolejnej części dramatu "Początek końca polskiej bankowości".