Zaskakująca dychotomia
Za nami pełna ciekawych wydarzeń środa z dość zaskakującym dla mnie zakończeniem na GPW. Od południa bowiem warszawskie indeksy całkowicie lekceważyły zachodnie benchmarki. A tam było dość interesująco.
Najpierw czerwony początek w reakcji na rosnącą rentowność obligacji m.in. Włoch czy Hiszpanii, potem poprawa nastrojów po silnej interwencji EBC, by jeszcze przed południem powrócić w okolice otwarcia po informacji o wywieraniu presji na ECB w celu zwiększania płynności dla banków oraz mało optymistycznym kwartalnym raporcie BoE nt. inflacji (brak reakcji GPW).
Kolejne dobre dane makro z USA (produkcja przemysłowa 0,7% m/m vs 0,4% m/m oczek.) pomogły odrobić spadki w Europie i wyciągnęły FW20 na 2340 pkt (+1,6%). Niezłe nastroje utrzymywały się na Wall Street ale do czasu. Fitch przypomniał Amerykanom, że perspektywy ratingów tamtejszych banków mogą się pogorszyć jeśli kryzys zadłużeniowy w strefie euro nie zostanie rozwiązany w sensownym terminie.
Ostatnia godzina handlu była więc spadkowa. S&P500 zakończył na 1236,9 pkt czyli 1,7% pod kreską. Cóż, takie są rynki. Naprawdę mało w nich logiki. Od pewnego czasu kontynentalni inwestorzy żyją kryzysem zadłużeniowym w strefie euro i ich reakcje są bardzo emocjonalne. Dotychczas odpornej Wall Street (dobre dane makro z USA) uświadomiono, że może oberwać rykoszetem. Rozwiązanie problemu w krótkim terminie jest tylko jedno. EBC musi skupywać obligacje krajów, które mogą nie udźwignąć ciężaru długów. Ciężko sobie wyobrazić bowiem „strzyżenie” Włoch.
Z technicznego punktu widzenia FW20 już trzeci raz wybronił wskazywaną strefę wsparcia 2270-2280 pkt. Tak jak pisałem wcześniej na razie ciężko mi uwierzyć aby byki utrzymały ten poziom w tym tygodniu patrząc na słabość EUR/USD i rynki zachodnie. Jestem zaskoczony takim zachowaniem GPW jak w środę jednak zdania co do krótkiego i średniego terminu nie zmieniam.
Krystian Brymora
Dom Maklerski BDM
