Beczka pełna zysków, czyli jak i ile można zarobić inwestując w wino
Obecny rok obfituje w znakomite wiadomości z rynku wina. Wina osiągały wspaniałe noty i oferowały wysokie stopy zwrotu. Rynek ten jawi się obecnie spokojną przystanią, w której można zarabiać niezależnie od sytuacji na rynkach finansowych. Dlatego też w tegorocznej kampanii En Primeur, w której kupuje się bordoskie wino leżakujące jeszcze w beczkach, Polacy zainwestowali ok. 50 mln zł. Wszystko odbyło się w zaledwie 3 miesiące zapisów, prowadzonych przez Wealth Solutions, jedyną w Polsce firmę specjalizującą się w tego rodzaju inwestycjach. Dla porównania w zeszłorocznej kampanii w podobnym okresie zebrano 8 mln zł. Czym można tłumaczyć ten wzrost zainteresowania? Zyskami jakie oferują winne inwestycje. Wino pokazało, że ma dobry wpływ nie tylko na zdrowie, ale również na kondycję portfeli.
Winami wartymi uwagi inwestorów są wina objęte specjalnymi klasyfikacjami. Najważniejszą z nich jest klasyfikacja Bordeaux 1955, która stworzona została na zlecenie ces. Napoleona III. Od półtorej wieku gwarantuje ona jakość i maksymalny poziom produkcji wina, dzięki czemu rynek ten jest pewny i stabilny.
Ponieważ podaż jest ograniczona już od tylu lat, to jest ona znacznie niższa niż pobyt. Dysproporcja ta jest szczególnie duża, ponieważ mamy do czynienia z trunkami znanymi i pożądanymi na całym ziemskim globie. Nic więc dziwnego, że z czasem w wyniku konsumpcji ilość butelek danego rocznika i gatunku się zmniejsza, a przez to zwiększa się jego cena. Dodatkowo z wiekiem wino uzyskuje optymalne walory smakowe i staje się towarem pilnie poszukiwanym przez koneserów. Im większy popyt na danych trunek, tym szybciej rośnie jego wartość, a wraz z nimi zyski inwestorów.
Jak wygląda inwestycja?
Inwestowanie w wino wiąże się z fizycznym zakupem określonej jego ilości. Możesz kupić skrzynki już zabutelkowanego trunku lub wino we wspomnianej formie En Primeur, czyli bardzo młode, mające kilka miesięcy, które w beczkach spędzi jeszcze ok. 2 lata. Po tym okresie zostanie rozlane do butelek i trafi na rynek.
En Primeur jest szansą na zakup wina na długo przed konsumentami, na początku wzrostu jego wartości.
I tak, co roku wiosną cały winny świat zamiera i czeka na ogłoszenie cen oraz rozpoczęcie sprzedaży. Co ciekawe mimo, że wino nie jest rozlane do butelek to przedmiotem obrotu są skrzynki, ponieważ winnica zobowiązuje się dostarczyć do magazynu określoną ich ilość po zabutelkowaniu.
Skoro kupuje się wino jeszcze w beczkach, to jak można się poznać na jego wartości? Czy nie kupuje się kota w worku? Z pomocą przychodzą nam enolodzy i krytycy winni, którzy oceniają jakość danego rocznika. Na jesieni po zbiorach swoją opinię na temat warunków produkcji wydają enolodzy, którzy badają m.in. ilość słonecznych dni czy wielkość opadów. Na wiosnę z kolei próbki otrzymują krytycy, od których opinii uzależniona jest pierwsza wycena i późniejsze wzrosty jego wartości.
Wino w formie En Primeur można kupować tylko o określonej porze roku. Przez cały rok można natomiast inwestować w już zabutelkowane wino, które również oferuje wysokie stopy zwrotu. Niezależnie od tego jaką drogę wybierzesz, w Twoim imieniu odpowiedni portfel win inwestycyjnych stworzy zarządzający, który będzie zajmował się wszelkim formalności przez cały czas trwania inwestycji. Będzie informował Cię również o aktualniej wycenie posiadanych przez Ciebie skrzynek.
Inwestycje w wino nie są zarezerwowane tylko dla krezusów, ponieważ swoją przygodę z najlepszymi bordoskimi trunkami możesz zacząć już od 2,5 tys. funtów, czyli ok. 12 tys. zł. Jest to suma, która pozwala na stworzenie portfela inwestycyjnego, zbudowanego z kilku skrzynek różnych win. Dzięki dywersyfikacji, inwestycja jest bardziej pewna, ponieważ nie wiążemy swoich zysków z wynikami tylko jednego trunku.
Z jakimi kosztami trzeba się liczyć?
Przy zakupie wina powinieneś liczyć się z prowizją, która wynosi 10-15% oraz z opłatą za zarządzanie w wysokości 2,5% rocznie (liczona od kwoty wydanej na zakup wina). Dodatkowym kosztem jest też przechowywanie skrzynek w piwnicy i ubezpieczenie: 15 GBP/skrzynkę/rok . Wina będące przedmiotem inwestycji przechowywane są bowiem w renomowanych piwnicach w okolicy Londynu.
W każdym momencie możesz oczywiście zażądać, by Twoje wino zostało sprowadzone do Polski ale musisz zdawać sobie sprawę z tego, że wówczas będziesz musiał ponieść dodatkowe koszty takie jak transport i cło. Ponadto wino przechowywane w domu straci na wartości.
W każdym momencie możesz również wyjść z inwestycji i złożyć dyspozycję sprzedaży posiadanych trunków. Zostanie ona zrealizowana w najkrótszym możliwym czasie bez dodatkowych kosztów.
Ile można zarobić na bordoskich trunkach?
Wszystkich którzy postanowili zainwestować w ramach tegorocznej kampanii En Primeur, powinny utwierdzić w słuszności tej decyzji wyniki win zakupionych w zeszłorocznej edycji. Zyski przekraczają tu nawet 100% w skali roku, czego najlepszym przykładem może być Petit Mouton 2009 ze wzrostem ceny wysokości 112%. Duhart Milon 2009 zdrożał z kolei o 65,5%, a tuż za nim był Forts de Latour 2009 ze wzrostem o 61,5%.
- Oczywiście nie wszystkie wina zyskują na wartości w jednakowym tempie, ale średnia roczna stopa zwrotu z portfeli naszych klientów to ok. 40% - mówi Maciej Kossowski, prezes Wealth Solutions.
Wino potrzebuje czasu, nie tylko by wydobyć z siebie wszystkie walory smakowe, ale również by dostarczyć najwyższych profitów. Inwestując w wino, trzeba być uzbrojonym w odrobinę cierpliwości i nie przeszkadzać mu w wypracowywaniu zysków. Dlatego horyzont inwestycyjny to ok. 4-5 lat.
Wzrost wartości wybranych win z portfeli klientów Wealth Solutions
Nazwa wina | Carruades de Lafite 2008 | Lafite Rothschild 2008 | Lynch Bages 2008 | Mouton Rothschild2008 | Haut Brion 2001 |
Zmiana wartości w okresie 1 czerwca 2009 - 11 lipca 2011 r. | 399.88 % | 359.44 % | 119.32 % | 294.98 % | 129.54 % |
PrzykładZałóżmy, że chcesz zainwestować w wino 2,5 GBP, czyli ok. 12 tys. zł.
Horyzont inwestycyjny: 5 lat.
Opłata wstępna wyniesie 1800 zł.
Opłata za zarządzanie: 1500 zł.
Opłata za przechowywanie skrzynek: 1400 zł.
W sumie opłaty wyniosą 4700 zł.
Średnia stopa zwrotu w skali roku to 40%, co po 5 latach daje wartość portfela wysokości 36 tys. zł. Po odjęciu kosztów i wartości początkowej portfela czysty zysk wyniesie: 19.300 zł (podatku nie ma).
Horyzont inwestycyjny: 5 lat.
Opłata wstępna wyniesie 1800 zł.
Opłata za zarządzanie: 1500 zł.
Opłata za przechowywanie skrzynek: 1400 zł.
W sumie opłaty wyniosą 4700 zł.
Średnia stopa zwrotu w skali roku to 40%, co po 5 latach daje wartość portfela wysokości 36 tys. zł. Po odjęciu kosztów i wartości początkowej portfela czysty zysk wyniesie: 19.300 zł (podatku nie ma).
Jakie są prognozy?
Inwestorzy, którzy postanowili zainwestować w tegorocznej kampanii En Primeur nie powinny mieć powodów do narzekań. Nabyte przez nich wina należą do doskonałego rocznika 2010. Wszyscy eksperci są zgodni i wysoko oceniają jego walory. Do najważniejszych z nich zaliczają się James Suckling, Jancis Robinson i Robert Parker.
Pierwszy z tej trójki zabrał głos James Suckilng, który zdobył renomę w prestiżowym periodyku The Wine Spectator. Obecnie ma także wyjątkowy wpływ na opinie koneserów z Chin jako winny ekspert, w poświęconym dobrom luksusowym, piśmie Asian Tatler.
Chińczycy wydają na dobra z najwyższej półki (w tym topowe wina z Bordeaux) ok. 25 mld dolarów rocznie. Ich apetyt na prestiż szybko rośnie i według PricewaterhouseCoopers już w 2015 Chiny będą największym nabywcą towarów luksusowych na świecie. Już teraz 5% produkcji bordoskich winnic trafia do Państwa Środka, a rekordy cenowe nieprzypadkowo padają właśnie na aukcjach w Hong Kongu.
W tym kontekście opinie Sucklinga mają kluczowe znaczenie dla wzrostu cen. Jeszcze w kwietniu cały winny świat obiegły jego słowa: "Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że 2010 jest wybitnym rocznikiem w Bordeaux".
Następnie poznaliśmy oceny Jancis Robinson, która powiedziała z kolei: „Nie wyobrażam sobie bym kiedykolwiek doczekała się dwóch tak udanych, następujących po sobie roczników jak 2009 i 2010, którego właśnie próbowałam” . Według niej ubiegłoroczny Petrus zasłużył na 19 punktów w dwudziestostopniowej skali i była to najwyższa nota jaką przyznała. Bliski jej otrzymania był Haut Brion (18,5++) oraz Cheval Blanc (18,5+). Plusy oznaczają, że wina z czasem mają szansę jeszcze się poprawić. Jak na tego krytyka, są to bardzo wysokie noty. 20-tki przyznaje ona niezwykle rzadko.
Najdłużej czekać musieliśmy na opinię Roberta Parkera, który jest twórcą stustopniowej skali oceny wina. Wsławił się bardzo dobrymi notami, niedocenianego wówczas przez wielu ekspertów, bordoskiego rocznika 1982, który okazał się jednym z najlepszych w historii. W przypadku rocznika 2010 prawie wszystkie trunki zostały przez niego ocenione wysoko.
Zapamietaj! Na szczególne uznanie Parkera zasłużyły m.in. La Mission-Haut-Brion, Latour, Petrus, Ausone, Haut-Brion oraz Lafite Rothschild. Wymienione 5 trunków może się poszczycić notami 98-100 punktów.
Ocena ostatniego wina z tej listy z pewnością ucieszy bogatych mieszkańców Chin, ponieważ - jak zauważa Parker - wino to stało się dla nich "prawdziwą obsesją" a marka Lafite budzi największe emocje. Lafite Rothschild swoją „wyjątkową precyzję” - według amerykańskiego krytyka - zawdzięcza niezwykle suchym i słonecznym miesiącom poprzedzającym zbiory.
Więcej informacji na temat inwestycji w wino, możesz uzyskać w Wealth Solutions, firmie specjalizującej się w tego rodzaju inwestycjach, tel: 22 378 99 50; www.wealth.pl
Piotr Suchodolski