Bankowe gadżety i promocje - czy zawsze są korzystne?
Nie lubię wszelkich gadżetów dodawanych do pism. Wiele razy rezygnuję z zakupu jakiegoś czasopisma tylko dlatego, ze nie chcę dodatkowo płacić za tandetną torebkę czy szalik.
Dodatki przyczyniają się podobno do zwiększenia sprzedaży pism, ale mnie zawsze zniechęcają. Podobnie jest z gadżetami dodawanymi do produktów finansowych. W ostatnim czasie banki wykorzystują strach
przed bezrobociem i oferują coraz więcej produktów z ubezpieczeniem od utraty pracy. Dodają je nie tylko do kredytów, ale i do rachunków, lokat. Czy warto się nimi zainteresować? Poznaj opinię
eksperta.
Polisy chroniące przed utratą pracy to popularny dodatek do kredytów gotówkowych. Niekiedy są obowiązkowe, czasem dobrowolne, ale zawsze podnoszą koszt kredytu. Dla banku to sposób na schowanie
opłat w nieco innym, mniej widocznym miejscu. Na ubezpieczenie od bezrobocia można trafić zaciągając również kredyt hipoteczny, chociaż w tym przypadku jest to nieobowiązkowy dodatek. Widmo kryzysu
zwiększyło obawy przed bezrobociem na tyle, że banki zdecydowały się zaproponować ochronę od utraty pracy również posiadaczom rachunków bankowych i lokat.
Przykładem może być wprowadzona przez Bank Zachodni WBK Lokata Antykryzysowa. Zakładając roczny depozyt z oprocentowaniem 5,7%, trzeba zapłacić składkę wynoszącą 1% wartości lokaty, ale w razie
utraty pracy możemy liczyć na wypłatę o wartości 10% depozytu. W takiej sytuacji oprocentowanie lokaty rośnie do 14,7%.
Podobny produkt pojawił się o ofercie Banku Pocztowego - tam Roczna Lokata ze wsparciem daje 4,5%, ale jeśli stracimy źródło utrzymania, bank wypłaci nam dodatkowe 7,5%. Zatem łączne
oprocentowanie lokaty może wynieść 12%. Mniej niż w BZ WBK, ale za to w Pocztowym ubezpieczenie jest bezpłatne, chociaż konieczne jest posiadanie konta oszczędnościowego w tym banku. Dodatkowo
polisa, jaką otrzymują klienci Pocztowego, zawiera ubezpieczenie na życie.
Niestety przy tego typu polisach aż roi się od warunków koniecznych do spełnienia, aby umowa obowiązywała. Przede wszystkim w przypadku obu wymienionych lokat wypłata będzie możliwa, jeśli utrata
pracy nastąpi po 2 miesiącach od momentu założenia lokaty.
Wcześniej BZ WBK wypłaci 1% wartości depozytu, a Pocztowy 1,5%. Oczywiście dla banków jest to swego rodzaju ochrona przed nieuczciwymi klientami, którzy w momencie zakładania lokaty już wiedzą, że
niebawem stracą pracę i chcą na tym zarobić. Kolejnym ograniczeniem chroniącym przed takimi ruchami jest maksymalna kwota lokaty: 20 tys. zł w BZ WBK i 50 tys. zł w Banku Pocztowym. Kokosów na tych
depozytach nie da się więc zbić.
Innym rejonem usług finansowych, gdzie zawędrowały ostatnio ubezpieczenia od utraty pracy, są konta bankowe. Allianz Bank zaproponował swoim klientom usługę Pensja na gwarancji. Posiadacze kont
Optimum i Premium mogą liczyć na miesięczną wypłatę jeśli regularnie przelewają wynagrodzenie na konto. W ramach ubezpieczenia przez kilka miesięcy będą otrzymywać połowę kwoty, którą wcześniej
wpłacali. Jeśli chodzi o warunki, ubezpieczenie to działa dopiero po 4 miesiącach od momentu założenia konta.
Poza tym w przypadku konta Optimum świadczenie nie może być wyższe niż 2 tys. zł wypłacane przez kwartał, a dla konta Premium maksymalna wysokość to 4 tys. zł wypłacane przez pół roku. Już od
kilku lat podobny produkt ma w swojej ofercie Dominet Bank - tam nosi on nazwę: Program Gwarancja Dochodów. Za cenę 1% miesięcznych dochodów klienci mogą liczyć na wypłatę o równowartości maksymalnie
rocznych zarobków.
Jak na razie, w związku z pracami sezonowymi, bezrobocie spada, ale ekonomiści są zgodni - na koniec roku będzie ono dużo wyższe. Kiedy więc na jesieni bezrobocie znów zacznie straszyć, bankowi
spece od marketingu na pewno przypomną sobie o ubezpieczeniach od utraty pracy. Klienci muszą być ostrożni i nie powinni ulegać złudzeniu.
Polisa od utraty pracy to w końcu nie najważniejszy element oferty, a jedynie miły dodatek. Wybierając konto czy lokatę trzeba zwracać uwagę przede wszystkim na oprocentowanie i opłaty, a nie na
gadżety.
Źródło: "Ubezpieczenie od bezrobocia: gadżet czy ochrona?" Mateusz Ostrowski, analitykOpen Finance