Konto w banku w prezencie na Dzień Dziecka
Dzień Dziecka 1 czerwca obchodzony jest tylko w krajach słowiańskich, m.in. w Polsce. Na przykład w Japonii dzieci świętują 3 marca (dziewczynki) i 5 maja (chłopcy). Aby
zapewnić dzieciom pomyślność rodzice w tych dniach wywieszają przed domami kolorowe karpie zrobione z papieru. A jak uszczęśliwić nasze dzieci? Wiadomo, że dziś niecierpliwie czekają na prezenty, ale
pamiętajmy, że oprócz lalek i gier komputerowych powinniśmy po prostu poświęcać im więcej czasu, bo tak naprawdę zawsze, niezależnie od jakichkolwiek świąt, na to czekają. Warto też uczyć dzieci od
najmłodszych lat zarządzania własnymi pieniędzmi. Dobrym pomysłem na prezent z okazji Dnia Dziecka może być np. młodzieżowe konto w banku. Jaka jest oferta w tym zakresie? Poznaj opinię
eksperta.
Większość banków ma w swojej ofercie rachunki dla dzieci. Warunkiem założenia takiego konta jest ukończenie przez dziecko 13 roku życia. Wtedy można się z nim udać do banku i podpisać umowę.
Potrzebny będzie dokument tożsamości rodzica i legitymacja szkolna dziecka. Potem będziemy mogli przelewać mu kieszonkowe bezpośrednio na konto, a małoletni klient banku będzie mógł swobodnie
dysponować swoimi pieniędzmi: wykonywać przelewy, płacić w sklepach, i wybierać w bankomacie pieniądze za pomocą karty.
Wybór banku naturalnie zaczyna się od tego, z którego korzystają rodzice. Tym bardziej, że niektóre instytucje (BOŚ, BPS, Getin, Millennium, Toyota Bank) w przypadku rachunków dla dzieci wymagają,
aby opiekun prowadził w tym banku "dorosłe" konto. Takie rozwiązanie może być jednak wygodne - przelewy będą szybciej realizowane, a w przypadku ewentualnych spraw do załatwienia w banku rodzic nie
będzie musiał odwiedzać dwóch placówek, czy dzwonić na dwie różne infolinie.
Oczywiście można też wybrać konto w innym banku, i tym zadaniem podzielić się z dzieckiem, co pozwoli mu nauczyć się porównywania ofert finansowych. Odbędziemy więc dodatkowo lekcję z finansów,
która - zważywszy na to, że dzisiaj dzieci często czują się w internecie jak ryba w wodzie - nie powinna sprawić większego kłopotu. Zresztą samo posiadanie konta przez dziecko też trzeba traktować
jako edukację. Ktoś, kto od 13 roku życia będzie korzystał z ROR-u, nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem i korzystaniem z bardziej wyrafinowanych produktów finansowych w przyszłości.
Ofertę kont dla dzieci charakteryzują przede wszystkim niskie opłaty. Za prowadzenie takich rachunków często nie trzeba płacić w ogóle, a jeśli już to niewielkie kwoty. Najwyższą prowizję w
wysokości 5 zł pobiera BOŚ (jeśli rodzic jest posiadaczem konta VIP, to dziecko ma darmowe konto). Kolejnym kosztem, też niższym niż w przypadku standardowej oferty kont, jest opłata za kartę. W
niektórych instytucjach będzie to roczna prowizja nie przekraczająca jednak 20 zł, w innych co miesiąc trzeba zapłacić za użytkowanie karty kilka złotych. I tak jak w zwykłych kontach, tak i w tych
młodzieżowych, im częściej karta jest używana tym mniejsze mogą być opłaty.
Niektóre banki nie mają specjalnej, młodzieżowej oferty, ale pozwalają założyć dzieciom zwykłe konto. Oczywiście potrzebna będzie do tego zgoda przedstawiciela ustawowego, czyli najczęściej
rodzica. Tak jest na przykład w Alior Banku, Citibanku, czy Nordea Banku. Jednak takie rozwiązanie może okazać się droższe, bo trzeba się liczyć z ponoszeniem wyższych opłat za "dorosłe" rachunki.
Wyjątkiem jest jednak Alior Bank, gdzie tradycyjne konto jest tańsze niż niektóre specjalistyczne oferty dla dzieci w innych bankach. Jeszcze inaczej jest w Fortisie, czy Euro Banku, gdzie istnieje
możliwość wydanie dziecku karty do konta rodzica, oczywiście ustalając na niej odpowiedni limit.
Bardzo ważną rzeczą jest ubezpieczenie nieuprawnionych transakcji. Rodzice wyposażając dziecko w kartę, a nie w gotówkę, czują się bezpieczniej. Jeśli jednak dziecko ją zgubi, albo ktoś mu ją
ukradnie, i wykona transakcje zanim karta zostanie zastrzeżona, będzie to oznaczać dla nich stratę nawet w wysokości 150 euro.
Zgodnie z przepisami, odpowiedzialność banku za nieuprawnione transakcje zaczyna się dopiero powyżej tej kwoty. Jednak w przypadku finansów dziecka trudno się spodziewać, by miało ono na koncie
więcej niż prawie 700 zł. Można więc przez nieuwagę stracić wszystkie zgromadzone środki. Dlatego warto kartę ubezpieczyć, tak by bank przejmował odpowiedzialność również za straty poniżej 150
euro.
W niektórych instytucjach taka ochrona jest bezpłatnie dodawana do kart (BPS, ING, Pekao czy PKO BP), w innych trzeba się liczyć z wydatkiem kilkudziesięciu groszy (BOŚ) lub częściej kilku złotych
miesięcznie (BZ WBK, Kredyt Bank, mBank, Millennium, MultiBank). Niestety są też banki, w których w ogóle nie można wykupić takiego ubezpieczenia (BGŻ, BPH, Getin, Toyota Bank).
Różnice w ofercie banków dla dzieci dotyczą nie tylko ubezpieczeń. Na przykład w Banku Polskiej Spółdzielczości (BPS) do młodzieżowego konta nie ma dostępu przez internet. Toyota Bank z kolei
wyróżnia się pozytywnie, bo oprocentowanie młodzieżowego konta nie dość, że wynosi 5% to jeszcze ma dzienną kapitalizację. To zaś oznacza, że jest porównywalne z ofertą "dorosłych" kont
oszczędnościowych, a dzienna kapitalizacja powoduje, że dla niewielkich kwot odsetki nie będą obciążone tzw. podatkiem "Belki" (zostanie on zaokrąglony do zera). Dodatkową zaletą jest też to, że w
ramach promocji obowiązującej do końca roku bank zwraca na konto 1% wartości transakcji wykonanych kartą.
Jeśli nasze dziecko bez internetu czuje się jak bez ręki, to warto jeszcze sprawdzić, czy kartą do konta można płacić za zakupy w sieci. Taką możliwość daje kilka banków (BZ WBK, Getin, Kredyt
Bank, mBank, MultiBank, Toyota Bank).
Założenie rachunku dla dziecka czasami wiąże się jednak z dodatkowymi wymogami. Może to być na przykład wspomniany obowiązek posiadania zwykłego konta przez rodzica. Niektóre banki wymagają
również stałych miesięcznych wpływów, na przykład w BOŚ muszą one sięgać 50 zł. W BPS konieczne będzie złożenie stałego zlecenia przelewu środków na konto młodzieżowe. Jednak ten warunek nie stwarza
problemu, bo daje pewność, i dziecku, i rodzicowi, że co miesiąc na koncie będzie pojawiać się kieszonkowe.
Rachunek dla dziecka to oczywiście korzyści nie tylko dla dzieci i ich rodziców. Same banki może nie zarabiają na nich wiele, ale w tym przypadku raczej chodzi o coś innego. Można po prostu
wychować sobie klienta. Jest bowiem szansa, że niepełnoletni posiadacz konta przywiąże się do marki i zostanie z nią na lata. A kiedy już będzie miał "dorosłe" konto, a na nim sumę z kilkoma zerami,
będzie dla banku znacznie atrakcyjniejszym klientem.
Źródło: Niepełnoletni klient w banku płaci mniej, Mateusz Ostrowski,Open Finance