Moda na inwestycje bałkańskie - czy to może przynieść Ci zysk?
Fundusz specjalizujący się w inwestycjach w Rumunii i Bułgarii, który pojawił się ostatnio na rynku towarzystw funduszy inwestycyjnych, spotkał się z wyjątkowym
zainteresowaniem inwestorów. Jednak czy rynki bałkańskie to tylko chwilowa moda, czy rzeczywiście wart uwagi cel inwestycyjny?
W Polsce bardzo modne stały się ostatnio bułgarskie i rumuńskie nieruchomości, ponieważ ich ceny są tam znacznie niższe niż w Polsce. W naszym kraju wzrosły one dopiero po wejściu do UE.
Scenariusz ten ma więc szansę powtórzyć się w nowych krajach Wspólnoty. Na Bałkanach inwestują już też niektóre spółki deweloperskie - m.in. GTC i Echo Investment.
Ze szczególnym zainteresowaniem inwestorów spotkała się oferta Investors TFI, które zaproponowało klientom fundusz zamknięty, specjalizujący się w inwestycjach w Rumunii i
Bułgarii. Takich kolejek nie było od dawna. Pierwszego dnia inwestorzy wykupili całą zaoferowaną pulę 100 mln zł. Poza tym już pierwszego dnia liczba certyfikatów, na które złożono zapisy,
przekroczyła liczbę oferowanych. Zapisy złożone tego dnia zostały więc zredukowane, a stopa redukcji wyniosła 26,96% = (136.912-100.000)/136.912, natomiast zapisy złożone w kolejnych dniach zostały
zredukowane do zera.
W związku z tak ogromnym zainteresowaniem inwestorów prawdopodobnie niebawem kolejne TFI wprowadzą tego rodzaju propozycje do swoich ofert. Zanim jednak podejmiesz decyzję o
ulokowaniu swoich pieniędzy w funduszu, poznaj opinie ekspertów na ten temat. Dowiedz się, czy warto inwestować na Bałkanach oraz jakie jest ryzyko.
ZDANIEM EKSPERTÓW:
Maciej Kossowski
analityk, Expander
Myślę, że po sukcesie funduszu TFI Investors na pewno pojawią się kolejne takie oferty. Na razie mamy modę na fundusze tzw. Nowej Europy, które także część swoich aktywów lokują na Bałkanach. Warto jednak pamiętać, że Bułgaria i Rumunia mają za sobą bardzo dynamiczne wzrosty. Nie ma żadnych gwarancji, że tamtejsze giełdy będą rosnąć w tempie szybszym niż inne. Ponadto w sytuacji pogorszenia koniunktury na całym świecie ucierpi także ten region. Myślę, że największy potencjał tkwi w krajach takich jak Serbia czy Czarnogóra. Sporo ciekawych okazji inwestycyjnych jest także w Turcji - kraj ten obniżył stopy procentowe, pokonał inflację i rozwija się w szybkim tempie.
Piotr Kuczyński
analityk, Xelion. Doradcy Finansowi
Inwestycje w Rumunii i na Bałkanach teoretycznie mają sens, bo przecież kraje te weszły do Unii Europejskiej, a inne kraje bałkańskie mogą w przyszłości też pójść tą drogą. W każdym kraju, który wchodził do UE, rynki akcji i nieruchomości wchodziły w hossę, czego doświadczyliśmy również w Polsce. Wszystko wygląda więc logicznie i znakomicie, ale... Po pierwsze, hossa na giełdach akcji może niedługo zamienić się w dłuższą korektę, a wtedy trzymanie pieniędzy tam, gdzie nie bardzo możemy nad nimi panować, wiąże się z akceptowaniem większego ryzyka. Po drugie, jeśli wszyscy wiedzą, że wejście jakiegoś kraju do UE wywołuje hossę, to w obecnej sytuacji, kiedy apetyt na ryzyko globalnych funduszy jest olbrzymi, wszyscy zainteresowani są już w Rumunii i na Bałkanach obecni. Niewykluczone więc, że kupujemy przy szczytach piramidy, a to znacznie zwiększa ryzyko straty.
Marek Buczak
analityk, DWS Polska TFI SA
Wydaje się być kwestią czasu rozszerzenie palety produktów oferowanych przez TFI o fundusze dedykowane rynkom najnowszych członków UE. Problemem w chwili obecnej jest płynność tych rynków oraz skomplikowane i długotrwałe procedury dotyczące otwierania rachunków i rozliczania transakcji. Istnieje dość ograniczona liczba spółek, w które można bez ryzyka zainwestować, do tego wycena wielu z nich jest znacznie wyższa niż porównywalnych spółek w Polsce (np. banki rumuńskie notowane są z 20-25% premią w stosunku do banków polskich).
Marcin Dyl
prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami
Rynek funduszy inwestycyjnych bardzo szybko się rozwija również pod względem produktowym. Fundusze inwestujące za granicą mogą stanowić ciekawe narzędzie dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Rozpatrując możliwość zakupu takich funduszy, należy jednak pamiętać, że inwestycja taka wiąże się z ryzykiem walutowym.
Emil Szweda
analityk, Open Finance
Ukierunkowanie na same tylko Bałkany czy też jak w przypadku Investors TFI - tylko na Rumunię i Bułgarię i tylko w sektor nieruchomości - nie wydaje się ani specjalnie perspektywiczne, ani warte naśladowania. Bułgaria i Rumunia w Polsce brzmią teraz niemal jak slogany reklamowe, które rzeczywiście przyciągają kapitał. W rzeczywistości jednak ich rynki kapitałowe są zdecydowanie słabiej rozwinięte niż w Polsce, a ponadto poziom zarobków - a zatem i wydatków konsumenckich - jest bardzo niski. Perspektywa wzrostu tych gospodarek i przez to możliwość zarobienia na rozwoju lokalnych przedsiębiorstw jest, ale ona jest naprawdę wieloletnia. To jest inwestycja na 10-15 lat i tak powinna być traktowana. Tymczasem Bułgaria i Rumunia są teraz traktowane jako rodzaj pewnej mody, która zapewne szybko przeminie.
Krzysztof Szydłowski
ekspert ds. inwestycji, Goldenegg-Niezależni Doradcy Finansowi
Polskie TFI tworzą i będą tworzyć fundusze tego typu. Patrząc na historyczne wyniki gospodarki krajów wchodzących do Wspólnoty Europejskiej, tj. Hiszpanii, Polski, Węgier, Czech, można przypuszczać, że inwestycje w Bułgarii i Rumunii w długim terminie dadzą ponadprzeciętne stopy zwrotu. Należy jednak pamiętać o zagrożeniach, jakie związane są z inwestowaniem w rynki wschodzące, tj. mniej stabilna gospodarka oraz szybki odwrót globalnych inwestorów w przypadku zawirowań w gospodarce światowej.
analityk, Expander
Myślę, że po sukcesie funduszu TFI Investors na pewno pojawią się kolejne takie oferty. Na razie mamy modę na fundusze tzw. Nowej Europy, które także część swoich aktywów lokują na Bałkanach. Warto jednak pamiętać, że Bułgaria i Rumunia mają za sobą bardzo dynamiczne wzrosty. Nie ma żadnych gwarancji, że tamtejsze giełdy będą rosnąć w tempie szybszym niż inne. Ponadto w sytuacji pogorszenia koniunktury na całym świecie ucierpi także ten region. Myślę, że największy potencjał tkwi w krajach takich jak Serbia czy Czarnogóra. Sporo ciekawych okazji inwestycyjnych jest także w Turcji - kraj ten obniżył stopy procentowe, pokonał inflację i rozwija się w szybkim tempie.
Piotr Kuczyński
analityk, Xelion. Doradcy Finansowi
Inwestycje w Rumunii i na Bałkanach teoretycznie mają sens, bo przecież kraje te weszły do Unii Europejskiej, a inne kraje bałkańskie mogą w przyszłości też pójść tą drogą. W każdym kraju, który wchodził do UE, rynki akcji i nieruchomości wchodziły w hossę, czego doświadczyliśmy również w Polsce. Wszystko wygląda więc logicznie i znakomicie, ale... Po pierwsze, hossa na giełdach akcji może niedługo zamienić się w dłuższą korektę, a wtedy trzymanie pieniędzy tam, gdzie nie bardzo możemy nad nimi panować, wiąże się z akceptowaniem większego ryzyka. Po drugie, jeśli wszyscy wiedzą, że wejście jakiegoś kraju do UE wywołuje hossę, to w obecnej sytuacji, kiedy apetyt na ryzyko globalnych funduszy jest olbrzymi, wszyscy zainteresowani są już w Rumunii i na Bałkanach obecni. Niewykluczone więc, że kupujemy przy szczytach piramidy, a to znacznie zwiększa ryzyko straty.
Marek Buczak
analityk, DWS Polska TFI SA
Wydaje się być kwestią czasu rozszerzenie palety produktów oferowanych przez TFI o fundusze dedykowane rynkom najnowszych członków UE. Problemem w chwili obecnej jest płynność tych rynków oraz skomplikowane i długotrwałe procedury dotyczące otwierania rachunków i rozliczania transakcji. Istnieje dość ograniczona liczba spółek, w które można bez ryzyka zainwestować, do tego wycena wielu z nich jest znacznie wyższa niż porównywalnych spółek w Polsce (np. banki rumuńskie notowane są z 20-25% premią w stosunku do banków polskich).
Marcin Dyl
prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami
Rynek funduszy inwestycyjnych bardzo szybko się rozwija również pod względem produktowym. Fundusze inwestujące za granicą mogą stanowić ciekawe narzędzie dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Rozpatrując możliwość zakupu takich funduszy, należy jednak pamiętać, że inwestycja taka wiąże się z ryzykiem walutowym.
Emil Szweda
analityk, Open Finance
Ukierunkowanie na same tylko Bałkany czy też jak w przypadku Investors TFI - tylko na Rumunię i Bułgarię i tylko w sektor nieruchomości - nie wydaje się ani specjalnie perspektywiczne, ani warte naśladowania. Bułgaria i Rumunia w Polsce brzmią teraz niemal jak slogany reklamowe, które rzeczywiście przyciągają kapitał. W rzeczywistości jednak ich rynki kapitałowe są zdecydowanie słabiej rozwinięte niż w Polsce, a ponadto poziom zarobków - a zatem i wydatków konsumenckich - jest bardzo niski. Perspektywa wzrostu tych gospodarek i przez to możliwość zarobienia na rozwoju lokalnych przedsiębiorstw jest, ale ona jest naprawdę wieloletnia. To jest inwestycja na 10-15 lat i tak powinna być traktowana. Tymczasem Bułgaria i Rumunia są teraz traktowane jako rodzaj pewnej mody, która zapewne szybko przeminie.
Krzysztof Szydłowski
ekspert ds. inwestycji, Goldenegg-Niezależni Doradcy Finansowi
Polskie TFI tworzą i będą tworzyć fundusze tego typu. Patrząc na historyczne wyniki gospodarki krajów wchodzących do Wspólnoty Europejskiej, tj. Hiszpanii, Polski, Węgier, Czech, można przypuszczać, że inwestycje w Bułgarii i Rumunii w długim terminie dadzą ponadprzeciętne stopy zwrotu. Należy jednak pamiętać o zagrożeniach, jakie związane są z inwestowaniem w rynki wschodzące, tj. mniej stabilna gospodarka oraz szybki odwrót globalnych inwestorów w przypadku zawirowań w gospodarce światowej.