Ile zapłaciłeś dziś za pączka?
Jak stare porzekadło mówi - ten, kto dziś nie zje pączka, nie zazna szczęścia przez cały rok. Jak się jednak okazuje statystyczny Polak pomaga szczęściu więcej niż podwójnie. W trakcie tłustego czwartku przeciętnie zjadamy ich 2,5 sztuki. Tak przynajmniej podaje Wikipedia. Zakładając, że w Polsce mieszka ok. 38 mln osób, można przyjąć, że zostanie zjedzonych dziś prawie 100 mln pączków. O ogromie tego zjawiska może świadczyć fakt, że wartość tych drożdżowych przysmaków odpowiada wartości ponad 400 dwupokojowych mieszkań w stolicy.

W supermarketach cena pączka często nie przekracza złotówki. W cukierni, za kaloryczna przekąskę trzeba zapłacić więcej. - Detaliczna cena pączka to przeważnie od 1,6 zł do 2,2 zł za sztukę - mówi Stanisław Butka, Starszy Cechu Cukierników i Piekarzy w Poznaniu. Jak dodaje, jest to o około 5 - 8% więcej niż rok temu. Pączki zdrożały zatem bardziej niż wzrosły przeciętne ceny żywności. Te według GUS, były w styczniu o 4,4% wyższe niż przed rokiem. Gdyby więc dane te uśrednić, można przyjąć, że przeciętny pączek kosztuje 1,5 zł. Na te drożdżowe delikatesy Polacy wydać dziś mogą więc aż 143 mln zł! Przed rokiem mogło to być 9 mln mniej.
W tym samym czasie ceny mieszkań spadły o około 5%. W zderzeniu rynku pączków i mieszkań wygrywa więc ten pierwszy. Biorąc bowiem pod uwagę ceny transakcyjne mieszkań używanych w największych miastach równowartość skonsumowanych dziś pączków wystarczyłaby dziś na zakup od 406 lokali dwupokojowych w Warszawie, do 883 w Katowicach. Rok temu byłoby to odpowiednio 360 i 784 „dwójek”.

Za przeciętną kawalerkę w ostatnich 12 miesiącach trzeba było na największych 9 rynkach zapłacić średnio niewiele ponad 164 tys. zł. Jest to wartość odpowiadająca 109 431 tysiącom pączków. Rok temu byłoby to 13767 pączków więcej. A to oznacza, że indeks pączkowo-mieszkaniowy wzrósł w ciągu 12 miesięcy o 12,6%. Jak wyglądałoby to porównanie w przypadku najpopularniejszych mieszkań dwupokojowych? Te na 9 największych rynkach osiągały cenę na średnim poziomie 238 tys. zł. Stanowi to równowartość 158789 drożdżowych przysmaków. Rok temu było to o niecałe 20 tys. pączków więcej. /Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker/
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Nieruchomości w 2012 r.: Kupować? Sprzedawać? Poczekać?
Zapoczątkowany trzy lata temu spadkowy trend cen mieszkań dopiero teraz przebił się do świadomości pośredników i branżowych analityków. Medialny „ogon” przestał machać realnym „psem” - to zdrowy objaw oczyszczania się rynku po pękniętej bańce spekulacyjnej. Co zatem robić? Spieszyć się z kupnem, czy czekać na dalsze przeceny? Sprzedawać, czy liczyć na powrót zwyżek?
Więcej w miesięczniku Pieniądze & Inwestycje
Nie jesteś prenumeratorem? ZAMÓW BEZPŁATNY egzemplarz na próbę
Chcesz kupić mieszkanie? Aby nie przepłacić, sprawdź, jak deweloper policzył jego powierzchnię
Czy wiesz, że powierzchnia mieszkania może różnić się nawet o kilkanaście procent w zależności od zastosowanej techniki pomiaru? Rozbieżności mogą dotyczyć tynków, ścian wewnętrznych czy skosów. Przy zastosowaniu niekorzystnych dla Ciebie norm, cena 2-pokojowego mieszkania może być zawyżona nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych!
Więcej w miesięczniku Pieniądze & Inwestycje
Nie jesteś prenumeratorem? ZAMÓW BEZPŁATNY egzemplarz na próbę
Chcemy zamienić mieszkanie na większe. Jakie mamy szanse na kredyt?
Z rodziną zastanawiamy się nad zakupem większego mieszkania (interesuje nas konkretny lokal, który kosztuje 560.000 zł). Nasze aktualne mieszkanie jest warte ok. 320.000 zł. Spłacamy kredyt hipoteczny. Pozostało do spłaty 54.000 CHF (rata miesięczna ok. 800 zł). Poza tym spłacamy również samochód (kapitał do spłaty 34.000 zł, rata miesięczna 720 zł). Posiadamy również 4.000 zł kredytu w koncie osobistym. Nasze miesięczne dochody wynoszą średnio ok. 7.000 zł. Czy mamy szansę zaciągnąć kredyt na nowe mieszkanie nie sprzedając obecnego?
Odpowiedź eksperta w miesięczniku Pieniądze & Inwestycje
Nie jesteś prenumeratorem? ZAMÓW BEZPŁATNY egzemplarz na próbę
W 2012 r. trudniej o kredyt - zobacz, jak według rekomendacji S banki liczą zdolność kredytową
Zgodnie z zaleceniami Komisji Nadzoru Finansowego, zawartymi w znowelizowanej Rekomendacji S, od nowego roku banki zmuszone są liczyć zdolność kredytową klientów maksymalnie dla okresu 25 lat, nawet gdyby kredyt zaciągany był na dłużej. Krótszy okres spłaty to automatycznie wyższa rata, a ta (łącznie z innymi kredytowymi obciążeniami) nie może przekraczać połowy dochodów, jeśli wynagrodzenie klienta nie jest wyższe niż średnia krajowa, albo 65%, jeśli dochody tę średnią przekraczają. Banki pocieszają jednak, że na nowe wymagania znajdą się sposoby.
Więcej w miesięczniku Pieniądze & Inwestycje
Nie jesteś prenumeratorem? ZAMÓW BEZPŁATNY egzemplarz na próbę