Wyobraź sobie, że wygrałeś w Lotto 35 mln zł - przeczytaj, jak mógłbyś je zainwestować
Przedwczoraj w Dużym Lotku była do wygrania rekordowa suma 35 mln zł. Takie pieniądze dają ogromne możliwości inwestycyjne.
Wystarczyło podać 6 prawidłowych cyfr, by mieć 6 zer na koncie. Jak do tej pory nie było w Lotto szansy wygrania tak wysokiej kwoty. Gdyby Ci się udało skreślić właściwe cyfry, na Twoim koncie
znalazłoby się 31,5 mln zł (bo musiałbyś jeszcze zapłacić 10% podatku od gier losowych). Teraz Ci się nie udało, ale może następnym razem Kwota jest niebagatelna, warto więc abyś zastanowił
się co mógłbyś z nią zrobić.
Bank się ucieszy
Mając 31,5 mln zł mógłbyś oczywiście zapomnieć o jakiejkolwiek pracy. Wpłacając taki kapitał na lokatę, która przynosi 8%,
a takie są aktualnie najwyższe stawki w bankach, mógłbyś po roku liczyć na 2 mln odsetek, a za niecałe 170 tys. zł miesięcznie da się przeżyć na dość przyzwoitym poziomie. Problem w
tym, że z tych pieniędzy mógłbyś skorzystać dopiero po roku, po zakończeniu lokaty. Do dyspozycji masz jednak konta oszczędnościowe z nieco niższym oprocentowaniem,
ale ze swobodnym dostępem do pieniędzy. W bankach znajdziesz też lokaty rentierskie, gdzie odsetki mogą być wypłacane np. co miesiąc albo co kwartał, ale te produkty nie są oczkiem w
głowie bankowców, więc nie mają zazwyczaj atrakcyjnego oprocentowania. Oczywiście mając taki kapitał byłbyś dla banku łakomym kąskiem i mógłbyś liczyć na specjalne traktowanie, bo usługi
private banking zaczynają się w Polsce od 0,5-1 mln zł. Zapewne dostałbyś od banku osobi stego doradcę, który pomógłby Ci w zagospodarowaniu tej kwoty.
A może biznes (niekoniecznie własny)?
Kwota ponad 30 mln zł wystarczy na rozkręcenie większości biznesów: bycie restauratorem, hotelarzem, czy właścicielem
sieci sklepów nie będzie problemem. Można nawet zostać bankowcem, bo założenie jednego oddziału banku na zasadach franczyzy to wydatek góra kilkuset tysięcy złotych. Mógłbyś więc spełnić swoje
marzenia i zająć się tym, co naprawdę lubisz. Jeśli zaś nie chciałbyś rozkręcać biznesu od początku, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś kupił gotowy. Za taką kwotę mógłbyś w zasadzie przebierać w
średnich firmach. Wystarczy spojrzeć na wycenę spółek na giełdzie.
B3System, spółka z branży informatycznej jest warta niecałe 22 mln zł, Atlanta Poland hurtownik bakalii wyceniany jest na niecałe 25 mln zł, w
branży mięsnej znajdziesz BEEF-SAN za prawie 29 mln zł, a dla amatorów finansów jest eCard za ponad 25 mln zł. To spółki z głównego rynku
giełdowego, ale na New Connect, czyli parkiecie dla mniejszych graczy, na 61 spółek tylko 13 ma kapitalizację przekraczającą 31,5 mln zł.
Oczywiście kupno giełdowej spółki w całości nie byłoby takie proste, bo jak zaczniesz skupować akcje to ich cena zacznie rosnąć, a do tego nie
wszystkie z nich są w tzw. wolnym obrocie, na sprzedaż pozostałych musieliby się zgodzić główni akcjonariusze. Jednak przykłady te pokazują jaką wartość ma kwota aktualnej wygranej w
totka. Lepiej byłoby więc, abyś poszukał wówczas spółek, które jeszcze nie są notowane na rynku a szukają kapitału. Gdybyś wygrał w lotka, mógłbyś też zostać kimś, kogo nazywa się "aniołem
biznesu". Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma fantastyczny pomysł na biznes, ale nie ma pieniędzy. Finansowanie, w zamian za udziały, może zapewnić właśnie taki "anioł".
Z totka na giełdę
Wypadałoby, abyś część pieniędzy z wygranej zainwestował na giełdzie. To, że hossa wróci na
warszawski parkiet jest pewne, pytanie brzmi tylko: "kiedy?", ale mając taką kwotę, mógłbyś przecież poczekać. Gdyby powtórzyła się sytuacja z ostatniej hossy, kiedy
to przez niecałe 5 lat indeks WIG20 wzrósł o 250%, to uwzględniając podatek od zysków kapitałowych, zaczynając od 31,5 mln zł można byłoby skończyć z kwotą 94,5 mln
zł, czyli potroić majątek.
Zdecydowanie nie powinieneś jednak kupować akcji "za wszystko", ale zainwestować 10-20%. Nie musiałbyś też robić tego sam. Do dyspozycji masz fundusze
inwestycyjne, a jeszcze lepszym rozwiązaniem dla Ciebie byłaby usługa znana jako asset managment, czyli zarządzanie aktywami. To coś w rodzaju
giełdowego private bankingu. Posiadacze kilku milionów złotych, a czasem nawet kilkuset tysięcy złotych, mogą liczyć na to, że profesjonalni zarządzający zajmą się ich kapitałem i
zarobią na giełdowych inwestycjach więcej niż przynoszą zwykłe fundusze. Środki mogą być inwestowane agresywnie, czyli na rynku akcji, ale także w bezpieczniejsze instrumenty w
postaci chociażby obligacji. Wszystko zależałoby od Twojego apetytu na ryzyko.
Nieruchomości zawsze w modzie
Myśląc o zainwestowaniu kwoty idącej w miliony złotych nie powinieneś zapominać o rynku nieruchomości. Raczej nie ma sensu abyś bawił się w kupno kawalerek pod wynajem, bo to
oznaczałoby duży nakład pracy związany z zarządzaniem tymi nieruchomościami. Pewnym rozwiązaniem mogłoby jednak być kupnoapartamentu pod wynajem. Wydając ok. 5 mln
zł kupiłbyś atrakcyjny 200-metrowy apartament, który mógłbyś wynająć za około 20 tys. zł miesięcznie.
Bardziej dochodowym rozwiązaniem mogłyby być jednak nieruchomości komercyjne, na przykład lokale użytkowe. W centrum Warszawy musiałbyś na ten cel wydać około 20
tys. zł za metr kwadratowy, czyli 200 metrowa powierzchnia kosztowałaby Cię 4 mln zł. Powinno udać Ci się ją wynająć za 200 zł za metr kwadratowy, czyli co miesiąc dostałbyś 40 tys. zł. Mógłbyś też
rozejrzeć się za powierzchnią magazynową pod wynajem, która może przynosić podobne zyski.
Innym rozwiązaniem mogłoby być kupno małej kamienicy (te 30 mln zł powinno na to wystarczyć), odrestaurowanie jej i na przykład stworzenie hotelu. W przypadku wynajmu
nieruchomości musiałbyś jeszcze liczyć się z pokryciem kosztów ich utrzymania. Od tych dochodów musiałbyś też zapłacić podatek. Z drugiej strony mieszkania czy lokale kupuje się nie tylko dla
miesięcznych przychodów. Ważny jest jeszcze wzrost ich wartości. A tu mamy scenariusz podobny do giełdowego. Ceny nieruchomości pójdą jeszcze w górę, to jedynie kwestia czasu.
Jeśli wygrasz, z palety możliwości możesz wybrać jedną, ale najrozsądniej będzie, jeśli pieniądze podzielisz pomiędzy różne rodzaje inwestycji. Kupisz akcje, nieruchomość,
założysz lokatę i własny biznes. I jeszcze milion, dwa zostanie Ci na drobne wydatki.
Mateusz Ostrowski
analityk Open Finance