Inwestycja w fotografię – czyli, dlaczego warto mieć zdjęcia nie tylko z wakacji
„Nic dwa razy się nie zdarza…” - to nie tylko fragment wiersza Wisławy Szymborskiej, ale i jedna z zasad inwestycyjnych Kennetha Fischera, znanego amerykańskiego inwestora. Dlatego, jego zdaniem, wszelkie analizy i prognozy na podstawie wykresów są bez sensu. Wielu analityków z pewnością nie zgodziłoby się z taką teorią, ale coś w tym jest. Aby inwestować i zarabiać, warto czasem poszukać na rynku czegoś nowego, czegoś innego, czegoś, na co nie „rzucili się” jeszcze wszyscy. Skoro, jak napisała nasza noblistka: „żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy…” może warto, część swoich oszczędności, ulokować w ulotnych (a przecież cennych) chwilach zatrzymanych w kadrze. Może warto zainwestować w fotografię?
Polski rynek fotografii galeryjnej, którą można traktować jako inwestycję, dopiero się kształtuje. „Na rynkach światowych fotografia już od dawna stanowi równoprawną dziedzinę sztuki, a ceny najlepszych zdjęć dorównują dobrym dziełom sztuki współczesnej” - mówi Adam Chełstowski z galerii DESA Unicum. Zdjęcia kosztują tam nawet kilka milionów złotych. W Polsce natomiast najdroższym dotychczas sprzedanym zdjęciem, jak mówi Cezary Tymczuk, artysta i ekspert rynku fotografii, był „Kolaps przy lampie” Witkacego, który w 2003 r. osiągnął cenę 135 tys. zł.
W Polsce rynek ten ma więc ogromny potencjał. Dziś, na aukcjach organizowanych przez domy aukcyjne, zdjęcia znanych fotografów możesz kupić już za kilkaset złotych Decydując się na ich zakup warto jednak pamiętać, że trzeba mieć pomysł na profil kolekcji. „Zbieranie przypadkowych zdjęć nawet uznanych autorów będzie tylko tworzeniem zbioru, nie kolekcji” - mówi Marika Kuźnicz z Domu Aukcyjnego Rempex. „Tańsze i pozornie słabsze zdjęcia, za kilka lat, zebrane razem posiadać będą o wiele większą wartość” - dodaje Cezary Tymczuk.
Jakie zdjęcia kupować?
W Polsce coraz bardziej doceniane są prace artystów, którzy osiągnęli sukcesy w innych dziedzinach sztuki, podczas gdy fotografia była uzupełnieniem ich artystycznego przekazu. „Warte uwagi są dzieła takich artystów jak: Zbigniew Dłubak, Natalia Lach-Lachowicz, Zdzisław Beksiński, Marek Piasecki, Zygmunt Rytka, Łódź Kaliska” - radzi Adam Chełstowski.
Zdaniem Mariki Kuźnicz, warto też inwestować w prace Jana Bułhaka, Edwarda Hartwiga, Karola Hillera oraz zwrócić uwagę na nazwiska artystów posługujących się fotografią, jako narzędziem dokumentacji działań artystycznych (np. Natalia LL, Teresa Murak).
Na co zwrócić uwagę?
Warunków, które musi spełnić zdjęcie, by można było określić je mianem odbitki kolekcjonerskiej jest kilka. Zdaniem Mariki Kuźnicz przede wszystkim musi być to fotografia autorska, a zatem taka, której autor jest znany z nazwiska i której autorstwo może być potwierdzone pieczątką autorską, umieszczaną na odwrocie fotografii w przypadku stempli atramentowych lub w rogu odbitki w przypadku tzw. suchych pieczęci, czyli pieczęci wytłaczanych.
Potwierdzeniem autorstwa zdjęcia może być również sygnatura fotografa. „Według współczesnych standardów kolekcjonerskich fotografia powinna być sygnowana na odwrocie zdjęcia ołówkiem, choć w przypadku większości polskich odbitek z XX w. mamy do czynienia z sygnaturami wykonywanymi atramentem. W przypadku starszych fotografii tego typu sygnatury nie zmniejszają wartości odbitek, należy natomiast traktować tak opisane zdjęcia z większą uwagą i dbałością konserwatorską” - mówi.
W fotografii niezwykle istotną sprawą jest też materiał, na jakim jest zrobiona. „W najwyższej cenie są tzw. odbitki barytowe, czyli wykonane na papierze przeznaczonym specjalnie do celów archiwalnych. Jeśli więc autor dołoży wszelkich starań, aby wywołać, utrwalić, wypłukać, wysuszyć i oprawić pracę zgodnie z międzynarodowymi standardami, otrzymamy fotografię, która przetrwa wiele lat. Nie zżółknie, nie zrobi się w plamki ” - twierdzi Cezary Tymczuk. „Zdjęcia w które się inwestuje powinny posiadać też certyfikat autentyczności i kilkuletnią gwarancję” - dodaje.
Fotografia kolekcjonerska powinna być też datowana. Jeżeli negatyw i odbitka powstały w innym czasie konieczne jest podanie dwóch dat. W przypadku fotografii autorów nieżyjących datowanie, o ile nie zostało ono umieszczone na fotografii, powinno zostać ustalone przez eksperta przygotowującego opis.
Opis katalogowy zdjęcia musi zawierać szczegółowy opis techniki w której ono powstało, wymiar odbitki i jej stan zachowania, który warunkuje cenę danej fotografii. Marika Kuźnicz podkreśla też, że konieczne jest również określenie nakładu. Prawidłowo określony nakład zdjęcia to taki, kiedy podana zostaje całkowita ilość odbitek wykonanych z danego negatywu. Im mniejszy jest nakład danego zdjęcia, tym wyższa może być później jego wartość.