Jak inwestować z jajem po Wielkanocy
„Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka” - grzmią doradcy finansowi, zalecając tzw. dywersyfikację portfela. Skąd jednak pewność, że gdy przyjdzie „tsunami” wszystkie koszyki się nie przewrócą?
Tak było w 2008 r. Pękła bańka na rynku papierów zabezpieczonych amerykańskimi nieruchomościami i giełdy poleciały w dół. Amerykańska skurczyła się o 37%. Giełda warszawska nie okazała się oczywiście „innym koszykiem” - WIG20 spadł blisko o połowę. Również złoto, tradycyjnie uznawane za inwestycję na ciężkie czasy, nie spełniło do końca swojej roli. W skali roku zyskało co prawda ok. 5% ale między marcem a październikiem zaliczyło 30% spadek.
Przeczytaj także: Sztuka w portfelu - przekonaj się, że warto inwestować w obrazy Inwestowanie „zdemokratyzowało się”. Jeszcze niedawno ograniczało się do dolarów, złota, lokat, dzieł sztuki. Te ostatnie należały do inwestycji elitarnych. Dziś mamy wiele nowych, często skomplikowanych instrumentów finansowych za pomocą których można inwestować np. w kakao, akcje australijskie czy japońskie obligacje, które kuszą inwestorów. Tymczasem inwestycja np. w obrazy jest łatwiejsza, mniej stresująca i co najważniejsze, mniej ryzykowna. Więcej w miesięczniku „Pieniądze & Inwestycje” |
Jako ostatnia deska ratunku zyskiwał dolar - w relacji do euro wzmocnił się o 5%, a do złotego prawie o 20. Czy jednak w kolejnym kryzysie amerykańska waluta również okaże się najbezpieczniejszą przystanią dla inwestorów? Jest bardzo prawdopodobne, że w najbliższych latach rating Stanów Zjednoczonych (obecnie najwyższy z możliwych) zostanie obniżony - agencja Standard & Poor’s właśnie pogorszyła jego perspektywę do „negatywnej”. Na razie Stany nie mają problemu z pożyczaniem pieniędzy ale nic nie trwa wiecznie.
Jedno jest pewno: kolejne załamanie na rynkach finansowych prędzej czy później nastąpi. Praktyka pokazuje, że inwestorzy indywidualni reagują panicznie, wycofując swoje oszczędności w najgorszych możliwych momentach. Te manewry dodatkowo pogłębiają spadki notowań nakręcając spiralę bessy. Taki moment kiedyś znowu nastąpi. Zamiast zastanawiać się jakie aktywa okażą się zaszczepione przeciwko spadkom trzeba podjąć zupełnie inne kroki. Warto zacząć inwestować z jajem.
Pod tym świątecznie brzmiącym hasłem kryje się szersze podejście do inwestowania. Zamiast ograniczać się tylko do tzw. produktów finansowych warto wyjść z zaklętego kręgu i poszukać takich form lokaty kapitału, które nie podlegają globalnym psychozom i zmianom nastrojów.
Przeczytaj także: Ceramika powojenna - poznaj nowe obszary inwestowania w antyki Jeśli nie zamierzasz wydawać setek tysięcy złotych, ale chciałbyś część swojego kapitału ulokować w dziełach sztuki, powinieneś rozejrzeć się po niszach rynku sztuki, gdzie możesz odkryć nowe, ciekawe obszary kolekcjonowania i zysków. Warto abyś zwrócił uwagę na przykład na ceramikę. Więcej w miesięczniku „Pieniądze & Inwestycje” |
Dla przykładu, indeks pięciuset najlepszych win (głównie z regionu Bordeaux) w 2008 r. stabilnie rósł zyskując ok. 6%. Był to co prawda jeden ze słabszych wyników rocznych ale o panicznej wyprzedaży w obliczu kryzysu nie było mowy.
Rekordy bił rynek znaczków. Trzydzieści brytyjskich rarytasów filatelistycznych zyskało średnio 38,6%. W dramatycznym dla giełd roku o 6,5% podrożały autografy największych gwiazd.
Przeczytaj także: Inwestowanie w monety - od czego zacząć, co kupować, na co uważać Po bardzo dynamicznych, wręcz spekulacyjnych wzrostach cen z przełomu 2007/08 kiedy monety drożały o 20% i więcej tygodniowo, rynek numizmatyczny ostudził się. Bieżąca sytuacja sprzyja zatem zakupom monet będących od jakiegoś już czasu na rynku, które obecnie są bardzo tanie. Ceny złotych monet od punktu kulminacyjnego, czyli górki inwestycyjnej, która przypadła na luty 2008 r. spadły o 15-20%. Srebrne potaniały nawet o 45%. Warto to wykorzystać. Z perspektywy czasu może bowiem okazać się, że to właśnie obecny czas był idealną okazją do rozpoczęcia inwestycji w monety. Zobacz, które monety rekomendujemy Więcej w miesięczniku „Pieniądze & Inwestycje” |
Butelka wina Carruades de Lafite tym się różni od akcji Google, że można ją otworzyć i wypić. Znaczki, dzieła sztuki, monety, wino - wszelkie tego typu „towary” są obiektem pożądania kolekcjonerów czy konsumentów (na przykład znaczki zbiera ok. 50 mln osób na świecie). Ta grupa nabywców z jednej strony zapewnia płynność obrotu ale jednocześnie gwarantuje stały popyt na naprawdę wartościowe obiekty. I wreszcie: kolekcjoner nie sprzeda naprędce swoich zbiorów tylko dlatego, że ich wycena w danym miesiącu spadła. Aktywa, które są tylko zapisem na rachunku maklerskich nie mają takiego wsparcia. Kupowane są bez sentymentu, tylko dla zysku.
Maciej Kossowski, Wealth Solutions
Zobacz, jakie porady dotyczące inwestowania znajdziesz w najnowszym numerze „Pieniędzy & Inwestycji” Zostań naszym Czytelnikiem ZAMÓW DARMOWY egzemplarz na próbę |