Ważne decyzje na Świętokrzyskiej - jak wygląda sytuacja na rynku walutowym?
Ulica Świętokrzyska, jedna z najważniejszych w Warszawie, była kiedyś drogą polną. Dopiero w XVIII wieku pojawił się na niej bruk, pałace i murowane domy. Po 1945 r., kiedy
zbudowano przy niej gmachy biurowe i siedziby ministerstw stała się jedną z najbardziej reprezentacyjnych ulic miasta. Dziś ulica Świętokrzyska wygląda szaro i ponuro. Jest hałaśliwa, zakorkowana i
raczej nie należy do najpiękniejszych miejsc w stolicy. Mimo to zapadają tu istotne dla całego kraju decyzje, choćby w Ministerstwie Finansów, czy NBP. Dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Rady
Polityki Pieniężnej. Jakie będą decyzje, dowiemy się jutro rano. Zdaniem ekspertów ze względu na osłabienie złotego, możemy spodziewać się niewielkiego cięcia stóp procentowych, prawdopodobnie o 25
punktów bazowych. A jak wygląda sytuacja na rynku walutowym? Poznaj opinie ekspertów.
Ulica Świętokrzyska, jedna z najważniejszych w Warszawie, była kiedyś drogą polną. Dopiero w XVIII wieku pojawił się na niej bruk, pałace i murowane domy. Po 1945 r., kiedy zbudowano przy
niej gmachy biurowe i siedziby ministerstw stała się jedną z najbardziej reprezentacyjnych ulic miasta. Dziś ulica Świętokrzyska wygląda szaro i ponuro. Jest hałaśliwa, zakorkowana i raczej nie
należy do najpiękniejszych miejsc w stolicy. Mimo to zapadają tu istotne dla całego kraju decyzje, choćby w Ministerstwie Finansów, czy NBP. Dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki
Pieniężnej. Jakie będą decyzje, dowiemy się jutro rano. Zdaniem ekspertów ze względu na osłabienie złotego, możemy spodziewać się niewielkiego cięcia stóp procentowych, prawdopodobnie o 25 punktów
bazowych. A jak wygląda sytuacja na rynku walutowym? Poznaj opinie ekspertów.
Joanna Pluta
departament doradztwa i analiz, DM TMS Brokers
Osłabienie polskiej waluty w pierwszej części minionego tygodnia wynikało z kolejnej fali pogorszenia nastrojów wokół krajów Europy Środkowo - Wschodniej. Inwestorzy zagraniczni zaczęli dyskontować w wycenie regionu możliwość wystąpienia poważnych problemów z płynnością, a nawet wypłacalnością silnie zadłużonych za granicą gospodarek. Nasz kraj wygląda dość stabilnie na tle europejskich emerging markets, nawet pomimo spowolnienia gospodarczego. Polska ma jednak najlepiej rozwinięty rynek finansowy w regionie, toteż zagraniczne przepływy finansowe, szczególnie w momentach paniki, są tu zdecydowanie większe, za tym natomiast idzie wyższa zmienność PLN.
departament doradztwa i analiz, DM TMS Brokers
Osłabienie polskiej waluty w pierwszej części minionego tygodnia wynikało z kolejnej fali pogorszenia nastrojów wokół krajów Europy Środkowo - Wschodniej. Inwestorzy zagraniczni zaczęli dyskontować w wycenie regionu możliwość wystąpienia poważnych problemów z płynnością, a nawet wypłacalnością silnie zadłużonych za granicą gospodarek. Nasz kraj wygląda dość stabilnie na tle europejskich emerging markets, nawet pomimo spowolnienia gospodarczego. Polska ma jednak najlepiej rozwinięty rynek finansowy w regionie, toteż zagraniczne przepływy finansowe, szczególnie w momentach paniki, są tu zdecydowanie większe, za tym natomiast idzie wyższa zmienność PLN.
Silne osłabienie złotego zaniepokoiło polski rząd. W celu wsparcia polskiej waluty Ministerstwo Finansów zaczęło sprzedawać euro pochodzące z funduszy europejskich za pośrednictwem Banku
Gospodarstwa Krajowego (do tej pory środki te wymieniane były w Narodowym Banku Polskim, co nie miało wpływu na notowania złotego).
Sam moment na tego typu działania był bardzo dobry - nastroje dla gospodarek regionu uległy poprawie po słownej interwencji ze strony czeskiego Banku Centralnego oraz węgierskiego rządu. Bank
Czech zapowiedział, iż ze względu na silne osłabienie korony, może zakończyć cykl obniżek stóp procentowych. Z kolei węgierskie Ministerstwo Finansów zapowiedziało, iż jest gotowe sięgnąć po
"niekonwencjonalne środki" w celu obrony forinta. W efekcie tego splotu sprzyjających okoliczności kurs EUR/PLN w ciągu zaledwie dwóch dni zniżkował do poziomu 4,6400, czyli o 30 groszy względem
szczytów z początku tygodnia.
Koniec tygodnia przyniósł powrót notowań euro względem złotego do wyższych poziomów w okolicach 4,7300, zdecydowanie jednak poniżej wcześniejszych maksimów. Jeśli silniejszą deprecjację polskiej
waluty hamują jedynie działania MF, wkrótce, wraz z ubywaniem środków unijnych, złoty prawdopodobnie powróci do większego osłabienia. Jeśli z kolei nie traci on obecnie silnie na wartości dlatego, że
kapitał zagraniczny przestał panicznie uciekać z naszego regionu, w najbliższym czasie notowania PLN prawdopodobnie się ustabilizują, a w okresie poprawy nastrojów polska waluta zyska na
wartości.
Roman Przasnyski
główny analityk, Gold Finance
Na sytuację naszej waluty mocno oddziałuje w ostatnim czasie nie tylko i nie tyle, to co dzieje się na światowym rynku walutowym, ale i wydarzenia o charakterze lokalnym. Dominujące do niedawna tendencje kursu euro i dolara nie pozostają oczywiście bez wpływu na złotego, ale ich siła nieco się zmniejszyła.
Spośród czynników lokalnych, czyli dotyczących tego, co dzieje się na naszym podwórku, osłabły znacznie emocje, które narosły wokół opcji walutowych oraz spekulacyjnych gier naszą walutą prze
zagraniczne instytucje finansowe. Górę zaczęły brać przesłanki innego typu, o charakterze bardziej racjonalnym i związanym z fundamentami gospodarki. Widmo "euro po 5 złotych" przestało straszyć, nie
tylko wskutek interwencji Ministerstwa Finansów na rynku walutowym, ale też przede wszystkim gdy okazało się, że są prowadzone intensywne działania, zmierzające do wprowadzenia Polski do strefy
euro.
W ubiegły piątek, późnym popołudniem przedstawiciele Ministerstwa Finansów poinformowali, że minister Jacek Rostowski spotkał się w tej sprawie z unijnym komisarzem do spraw gospodarczych i
walutowych, Joaquinem Almunią. Odmówili komentarza w sprawie informacji o toczących się rozmowach z Europejskim Bankiem Centralnym. W mediach pojawiły się bowiem doniesienia o "tajnych negocjacjach",
które toczyć się mają między przedstawicielami Polski i EBC już od trzech tygodni. Tego typu komentarze mogą budzić spekulacje wpływające na notowania złotego korzystnie, jak i wprowadzać niepokój na
rynek.
Wejście do systemu ERM-2 wiąże się z koniecznością utrzymania wartość naszej waluty w przedziale +/- 15 proc. wokół ustalonego kursu. Zdaniem części komentatorów może to zwiększać chęć
spekulacyjnego ataku na złotego. O tym, że jest to teoretyczne możliwe, świadczy dobrze znany przypadek udanej walki George Sorosa z brytyjskim funtem. Z drugiej strony atak na złotego byłby po
wejściu do "węża walutowego" utrudniony, gdyż w walce z nim mielibyśmy nie tylko własne rezerwy walutowe, ale też wsparcie Europejskiego Banku Centralnego.
Warto zdawać sobie sprawę z tego, że negocjacje w kwestiach tak istotnych jak wejście do strefy euro, nie tylko Polski, ale i jakiegokolwiek innego kraju, są dość skomplikowane. Zwykle
rozpoczynają się od nieformalnych kontaktów przedstawiciela banku centralnego kraju aspirującego do strefy euro z przedstawicielem EBC. I wszystko wskazuje, że owe "tajne negocjacje" to właśnie ten
pierwszy etap. Skoro Ministerstwo Finansów oficjalnie informuje o rozmowach ministra z unijnym komisarzem w tej sprawie, można sądzić, że przebiegł on pomyślnie. Nie oznacza to jednak końca
oficjalnej procedury, ale jej początek. I do jej finalizacji wiele na naszym rynku walutowym może się jeszcze zdarzyć.