Różnobarwne wizje nie tylko polityków - jakie są prognozy dla światowego rynku sztuki?
Niedawno na aukcji dobroczynnej w Petersburgu za 860 tys. euro został sprzedany obraz namalowany przez Władimira Putina, premiera i byłego prezydenta Rosji. Obraz
przedstawiający okno w wiejskim domu, ozdobione ukraińskim wyszywanym ręcznikiem kupiła właścicielka galerii w Moskwie. Zainteresowanie sztuką przejawiają i polscy politycy. Marek Suski, poseł PiS
też podobno maluje obrazy. W czasach zawirowań na rynkach finansowych sztuka staje się jednak przede wszystkim ciekawym obiektem zainteresowania dla inwestorów. Jakie są prognozy dla światowego rynku
sztuki? Poznaj wnioski, jakie płyną z raportu New World Alternative Investments.
Niedawno na aukcji dobroczynnej w Petersburgu za 860 tys. euro został sprzedany obraz namalowany przez Władimira Putina, premiera i byłego prezydenta Rosji. Obraz przedstawiający okno w
wiejskim domu, ozdobione ukraińskim wyszywanym ręcznikiem kupiła właścicielka galerii w Moskwie. Zainteresowanie sztuką przejawiają i polscy politycy. Marek Suski, poseł PiS też podobno maluje
obrazy. W czasach zawirowań na rynkach finansowych sztuka staje się jednak przede wszystkim ciekawym obiektem zainteresowania dla inwestorów. Jakie są prognozy dla światowego rynku sztuki? Poznaj
wnioski, jakie płyną z raportu New World Alternative Investments.
Światowy rynek sztuki próbuje odnaleźć się w nowym krajobrazie ekonomicznym. Poza oczywistymi negatywnymi skutkami kryzysu (zauważalnie słabsza sprzedaż na większości aukcji, cięcia kosztów w
domach aukcyjnych i galeriach Nowego Jorku czy Londynu), komentatorzy podkreślają również pojawiające się po przetasowaniu rynku możliwości.
Wycofanie się z gry wielu zamożnych nabywców umożliwi udział w licytacjach osobom o mniejszych możliwościach finansowych. Oczekiwać też można pojawienia się na rynku ciekawych prac - być może od
dawna przechowywanych w kolekcjach prywatnych - które ich właściciele zmuszeni będą spieniężyć. W dłuższej perspektywie mogą to być niezwykle korzystne inwestycyjnie zakupy. The Times (11.01.2009)
informuje, że londyński fundusz inwestycyjny Fine Art Fund zamierza zebrać dodatkowe 50-100 mln dolarów i przeznaczyć je na takie właśnie "okazje".
Największe światowe domy aukcyjne czeka w nowym klimacie ekonomicznym sporo zmian. Będą one musiały funkcjonować w sytuacji zmienionych mechanizmów zarówno popytu, jak i podaży. Prawdopodobnie
zniknie praktyka tak zwanych gwarancji dla sprzedającego, stosowana zarówno przez Christie's, jak i Sotheby's (dom aukcyjny zobowiązuje się wypłacić właścicielowi pracy określoną kwotę nawet w
przypadku, kiedy praca się nie sprzeda). Celem gwarancji było pierwotnie pozyskanie jak najlepszej oferty aukcyjnej, ale niekorzystnym jej skutkiem okazały się coraz większe oczekiwania finansowe
sprzedających, co z kolei doprowadziło do nadmiernej inflacji cen prac.
W ofercie pierwszych aukcji 2009 r. widać już znacznie ostrożniejszą politykę ustalania cen wywoławczych. 27 stycznia nowojorski oddział Christie's przeprowadził aukcję prac z kolekcji Juliusa
Helda. Konserwatywna wycena przyniosła kilka spektakularnych licytacji. Autoportret (1912) niemieckiego malarza Lovisa Corintha wystawiony z estymatą 40-60 tys. USD sprzedano za 254,5 tys. USD. Na
tego typu ofertę liczą obecnie kolekcjonerzy - prace wybitne, o świetnej proweniencji i rozsądnie wycenione.
Trudne czasy nadchodzą natomiast dla tych artystów współczesnych, którzy zbudowali swą popularność na wyrafinowanych grach z rynkiem i marketingowych zabiegach. Głośna akcja brytyjskiego artysty
Damiena Hirsta z 2007 r. (artysta stworzył rzeźbę z platyny i diamentów, po czym sprzedał ją za 100 mln USD grupie inwestycyjnej, której sam jest udziałowcem) - dzisiaj nie miałaby szans na
powodzenie.
Wartość artystyczna i historyczna dzieła oraz jego proweniencja i historia wystaw mają coraz większe znaczenie również dla polskiego odbiorcy. Ceny prac jednego artysty różnicują się coraz
bardziej w zależności od tych właśnie kryteriów. Na styczniowej aukcji sztuki współczesnej (28.01) Domu Aukcyjnego Rempex oferowano pracę klasyka polskiej abstrakcji, Stefana Gierowskiego.
Wyrafinowana kompozycja XCIII z 1960 r, z udokumentowaną historią prestiżowych wystaw, wyceniona została aż na 500 tys. zł (dotychczasowy rekord za pracę Gierowskiego to 165 tys. zł w sprzedaży
poaukcyjnej za pracę DLXXXV, w tym samym domu aukcyjnym). Obraz sprzedany został w transakcji warunkowej za 470 tys. zł.
Źródło: Raport New World Alternative Investments