Dino w pogoni za Biedronką

Dodano: 6 lipca 2018
Dino_sklep_4

Sieć handlowa zaskoczyła rynek tempem rozbudowy sieci placówek i po chwilowej zadyszce kurs Dino Polska znowu zbliża się na szczyt. Kluczowym impulsem dla przyszłych notowań handlowej spółki może okazać się fakt jak firma poradziła sobie z ograniczeniem niedzielnego handlu i jaki miało to wpływ na wyniki finansowe w drugim kwartale.

Jacek Iskra

W pierwszym kwartale br. grupa Dino Polska zarobiła na czysto 55,9 mln zł, ponad 25 mln zł więcej niż rok wcześniej. Rosły też przychody ze sprzedaży – 1,29 mld zł wobec 900 mln zł w pierwszych trzech miesiącach 2017 r.

- 2018 rok rozpoczęliśmy wysoką, 41-procentową dynamiką sprzedaży. Dobre wyniki grupy Dino to efekt przyjętego przez nas modelu biznesowego, unikalnego formatu sklepów Dino i ich rosnącej liczby. Na wyniki trzech miesięcy 2018 roku pozytywny wpływ miały także zakupy konsumenckie przed Świętami Wielkanocnymi - mówi Szymon Piduch, prezes Dino Polska.

Analitycy: jest miejsce na wzrosty

Inwestorzy zastanawiają się czy podobną dynamikę uda utrzymać się także w drugim kwartale – pierwszym okresie rozliczeniowym, gdy w pełni obowiązywało już ograniczenie niedzielnego handlu.

- Pomimo wysokiej wyceny wskaźnikowej, Dino jest w stanie generować dwucyfrowe wzrosty wyników finansowych w kolejnych latach. Mimo szybkiego wzrostu w minionych latach, Dino kontroluje tylko 2 proc. rynku, podczas gdy lider posiada na nim aż 19-proc. udział – uważa Tomasz Sokołowski, analityk DM BZ WBK. W swoim ostatnim raporcie zaleca on kupno akcji Dino, a cenę docelową dla akcji spółki oszacował na 130 zł.

Obecnie walory Dino Polska wyceniane są na rynku na 106 zł, niewiele poniżej historycznego szczytu z maja tego roku, gdy za walory sieci płacono 112 zł. Od giełdowego debiutu w kwietniu ubiegłego roku, kurs akcji Dino Polska zyskał aż 120 proc.

Kurs akcji Dino Polska

Podobnie do perspektyw Dino nastawieni są inni rynkowi brokerzy.

- Zakładamy realizację pozytywnego scenariusza rozwoju Dino, czyli utrzymanie w latach 2018-2020 dotychczasowego, wysokiego tempa wzrostu sieci oraz solidnej, jednocyfrowej dynamiki wzrostu efektywności sprzedaży z m kw. Prognozujemy przekroczenie celu zarządu, czyli 1200 sklepów na koniec 2020 r. (1240 lokalizacji), za czym przemawia rosnąca liczba otwarć oraz zabezpieczanych lokalizacji w ostatnich kwartałach. Proces dojrzewania sieci, korzystna koniunktura gospodarcza oraz atrakcyjna oferta stać będą natomiast za dodatnimi wskaźnikami sprzedaży – konkluduje Michał Krajczewski, analityk Biura Maklerskiego Banku BGŻ BNP Paribas.

On także rekomenduje kupno dla akcji Dino z ceną docelową 123,1 zł. Według analityka BM BGŻ BNP Paribas, Dino zarobi na czysto w całym roku 304,5 mln zł przy przychodach rzędu 6 mld zł. Dla porównania w ub.r. zysk netto sieci wyniósł 213,4 mln zł, a przychody przekroczyły 4,5 mln zł.

Rosnąca sieć

Analitycy są zgodni, że Dino ma skuteczny model biznesowy, a osiągane wysokie tempo otwarć nowych sklepów i wzrost sprzedaży napawają optymizmem na kolejne miesiące. Wydaje się też, że strategiczny cel spółki przekroczenia liczby 1,2 tys. placówek do końca 2020 r. jest niezagrożony, a nawet może zostać mocno przekroczony (obecnie sieć Dino liczy ok. 849 sklepów).

- Rośniemy szybciej niż rynek. Dodatkowo sprzyja nam otoczenie makroekonomiczne, dobra koniunktura. Rosną dochody Polaków i wydatki konsumpcyjne, a nasz model supermarketów wychodzi naprzeciw trendom konsumenckim. W 2018 roku spodziewamy się kontynuacji pozytywnych trendów – prognozuje Szymon Piduch, prezes Dino Polska.

- W tym roku chcemy, by liczba nowo otwartych placówek była większa niż w 2017 r. Obserwujemy dobre perspektywy rynkowe, w gospodarce europejskiej i polskiej trwa ożywienie, co sprzyja rosnącemu popytowi konsumpcyjnemu - dodaje szef Dino.

W pogoni za Biedronką

Analizują plany i aktualny rozwój Dino Polska trudno uniknąć porównań z liderem na rodzimym rynku – należącą do portugalskiej spółki Jeronimo Martins, siecią Biedronka, która dysponuje obecnie aż 3750 sklepami. Model działania Dino jest niemal identyczny z tym co portugalska sieć robiła przed 15 laty. Podobnie jak obecnie Dino, Biedronka również unikała wielkich miast, lokując swoje sklepy na ich obrzeżach, a na główny kierunek rozwoju wzięła na cel średnie i małe miasta. Podobnie sklepów z szyldem Dino trudno szukać w największych Polskich aglomeracjach. Sklepy sieci zlokalizowane są w większości w średniej wielkości miejscowościach w zachodniej i południowo-zachodniej części Polski.

Jak tłumaczy szef firmy, dalszemu rozwojowi sieci Dino sprzyja rosnący rynek handlu detalicznego artykułami spożywczymi w Polsce oraz korzystne otoczenie makroekonomiczne. Dobra koniunktura na rynku pracy, rosnące dochody zwiększające siłę nabywczą Polaków, dynamika cen konsumpcyjnych wspierają cały sektor, jak i segment Dino – średniej wielkości supermarketów zlokalizowanych w pobliżu miejsc zamieszkania klientów.

Niedziela bez handlu

Inwestorzy co prawda zastanawiają się jaki wpływ na wyniki Dino – podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych spółek handlu spożywczego – będzie mieć wprowadzone od marca ograniczenie handlu w niedzielę. Wydaje się jednak, że jest on nieco demonizowany. W przypadku sklepów – jak ma to miejsce w sieci Dino -zlokalizowanych poza tradycyjnymi centrami i galeriami handlowymi niedziela stanowi niski udział w tygodniowym handlu, a popyt powinien się szybko przesunąć na pozostałe dni.

- Zgodnie z tym, co mówi rynkowi Dino, jak dotąd wpływ zakazu jest marginalny, ponieważ dzięki intensywnym kampaniom marketingowym klienci sieci zmieniają swoje przyzwyczajenia zakupowe i przenoszą zakupy na inne dni tygodnia. To pozwala Dino w pełni odrobić straty poniesione w niedziele niehandlowe – uważają analitycy Haitong Banku. Ich zdaniem przed wprowadzeniem zakazu ok. 8 proc. sprzedaży spółki generowane było w niedzielę i według niej zakupy te przeniosły się w większości na piątki i soboty.

Dino zauważa ograniczenie zakupów dokonywanych pod wpływem impulsu, co zostało całkowicie zrównoważone przez wyższe wydatki na inne produkty w inne dni tygodnia. Ogólnie analitycy nie spodziewają się, by zakaz handlu stanowił przeszkodę dla Dino w realizowaniu strategii ekspansji spółki i wykorzystywania nisz rynkowych tam, gdzie nasycenie sklepami jest mniejsze.

Autor: Jacek Iskra Serwis Inwestora