GetBack – na GPW poleje się krew?

Autor: Szymon Juszczyk

Dodano: 3 września 2018
getback_ok _b2c

Od kilku miesięcy jednym z ważniejszych tematów dla polskiego rynku kapitałowego jest kontynuacja wydarzeń związanych z firmą windykacyjną GetBack. O ile wiele wskazuje na to, że poszkodowani obligatariusze i akcjonariusze mają niewielkie szanse na odzyskanie chociaż części środków, to okazuje się, że „afera” zatacza coraz szersze kręgi. W minionym tygodniu CBA zatrzymało były członków zarządu Altus TFI – Jakuba Rybę oraz Piotra Osieckiego. Kurs Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych runął.

Zatrzymania w Altus TFI

31 sierpnia w piątek na rynku pojawiła się informacja, wg której CBA na zlecenie prokuratury zatrzymało dwóch byłych członków zarządu Altus TFI. Później się okazało, że chodzi o Jakuba Rybę oraz Piotra Osieckiego a sąd podjął decyzję o trzymiesięcznym areszcie w obawie przed ryzykiem matactwa. Wg publicznie dostępnych informacji prokuratura postawiła im zarzuty przestępstwa gospodarczego na szkodę spółki GetBack, w kwocie 160 mln zł. Wyrządzenie szkody miało mieć miejsce w przy transakcji sprzedaży spółki EGB. W odpowiedzi na te doniesienia kurs giełdowego Altus TFI dosłownie runął, tracąc podczas ostatniej sesji sierpnia 34,07%. Od początku roku kapitalizacja notowanego TFI skurczyła się już o przeszło 62%.

Wykres 1. Notowania ALTUS TFI na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy.

Źródło: www.stooq.pl

Pierwsze skutki zamieszania

Problemy osób związanych z Altus TFI nie mogą być traktowane bez nawiązania do otoczenia. Wg danych na koniec lipca br. towarzystwa zarządzało aktywami o wartości niemal 13,4 mld zł. W samych funduszach rynku kapitałowego zgromadzone jest ponad 4,5 mld zł (dodatkowo niemal 2,2 mld z ROCKBRIDGE TFI). Jest to więc spora kwota, z której zauważalna część może być zagrożona umorzeniami. Dodatkowo już w poniedziałek 3 września Norges Bank Investment Management zdecydował się rozwiązać umowę z Altus TFI o zarządzanie portfelem. Wg oficjalnych informacji wartość zarządzanych przez Towarzystwo środków wg ostatnich dostępnych danych przekraczała 480 mln dolarów. I o i ile nie należy się spodziewać, że aktywa Norwegów zostaną spieniężone (raczej przejmie je po prostu inny podmiot) o tyle informacja może ona wywołać panikę wśród posiadaczy funduszy i w efekcie umorzenia. A przypomnę tylko, że poduszka płynnościowa w produktach rynkowych Altusa może być już bardzo skromna. W tym roku wartość aktywów w funduszach rynku kapitałowego skurczyła się w Altus TFI o ponad 976 mln zł. Dodatkowo wartość funduszy rynku publicznego skurczyła się o dodatkowe niemal 590 mln zł.

Przed nami podaż na GPW?

Altus TFI w niededykowanych funduszach rynku kapitałowego zarządzających polskimi akcjami ma zgromadzone na ostatni dzień lipca (fundusze otwarte oraz fundusze zamknięte) ponad 1,84 mld zł. Dodatkowe 580 mln zł znajduje się w funduszach mieszanych aktywnych na rodzimym parkiecie. Gdyby założyć, że w funduszach mieszanych około połowa aktywów zainwestowana jest na warszawskim parkiecie, to okaże się, że pod presją umorzeń mogą się znajdować akcje o wartości przekraczającej 2 mld zł. Jednoznaczne stwierdzenie, że zatrzymanie byłych członków zarządu Altus TFI i wypowiedzenie umowy o zarządzanie przez Norges Bank Investment Management spowoduje odpływ kapitału z funduszy Altus TFI byłoby zbyt daleko posunięte. Tym niemniej istnieje moim zdaniem duże prawdopodobieństwo, że klienci będą chcieli wycofywać środki z funduszy Altusa, a to może przełożyć się na podwyższoną podaż na warszawskim parkiecie, szczególnie w segmencie mniejszych i średnich spółek. Uwzględniając ostatnie tygodnie o mniejszych obrotach w obu segmentach, przecena może być potencjalnie dotkliwa.

Atmosfera gęstnieje. Duże ryzyko dla GPW

Trudno w tej chwili spekulować czy zatrzymania ludzi związanych z Altus TFI są skutkiem zeznań byłego prezesa GetBack, czy jest to efekt śledztwa. Tym niemniej uważam, że najpoważniejsze skutki tego co wydarzyło się z windykatorem są dopiero przed nami. Biorąc pod uwagę bardzo wiele czynników ryzyka w otoczeniu rynkowym poza Polską, szczyt koniunktury w Polsce i spowalniającą gospodarkę europejską, uważam, że posiadanie teraz akcji na rynku polskim jest dość ryzykowne. Gdyby rzeczywiście pojawiła się podwyższona fala umorzeń to pamiętajmy, że może ona zadziałać jak swoiste domino. Klienci będą mieli świadomość, że odpływy z Altusa będą zaniżały wyceny polskich spółek generując coraz większe straty na funduszach polskich akcji innych TFI. Dlatego też uważam, że dla inwestorów aktywnych na polskim rynku najlepszym rozwiązaniem będzie stanie z boku i obserwowanie dalszych wydarzeń. Może się bowiem okazać, że za jakiś czas pojawi się sporo okazji inwestycyjnych na GPW, albo spirala umorzeń będzie tak silna, że lepiej będzie o polskim parkiecie na jakiś czas zapomnieć.

Autor: Szymon Juszczyk, Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami w RDM Wealth Management