Indyjski fenomen. Jak na nim zarobić?

Autor: Szymon Juszczyk

Dodano: 30 sierpnia 2018
indie

Świetne wyniki rynków akcji po styczniu w ciągu następnych kilku tygodni odeszły w zapomnienie. Wówczas na korekcie zainicjowanej w Stanach Zjednoczonych najbardziej oberwało się rynkom wschodzącym, którym dodatkowo nie pomagała umacniająca się waluta. W drugim kwartale kondycja rynków wschodzących wciąż była daleka od poprawy. Wyjątkiem są Indie, które od początku roku mogą pochwalić się dwucyfrowym, dodatnim wzrostem. 

O krainach mlekiem i miodem płynących w latach 2016-2017, jakimi wówczas dla inwestorów były rynki wschodzące, wszyscy chyba już zdążyli zapomnieć. Niestety tegoroczna presja na umocnienie dolara, wzrost globalnej awersji do ryzyka, perspektywa dalszej eskalacji wojny handlowej i w wielu przypadkach brak pilnych reform strukturalnych, „gdy było dobrze”, spowodowały, że straty na wielu emerging markets przekraczają 10%. Zestawienie wyników pokazuje poniższa tabela.

Tabela 1. Zestawienie stóp zwrotu na rynkach wschodzących YTD na dzień 31 lipca 2018 r.

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych www.stooq.pl.

Na podstawie tabeli widać, że ponad 10% wzrost wartości indyjskiego indeksu jest mocno „oderwany” od rezultatów pozostałych emerging markets, a różnica między indeksem w Indiach, a tym w Turcji wynosi ponad 26 pkt proc. A to zaledwie w ciągu 7 miesięcy.

Mocna gospodarka i odpowiedzialna polityka pieniężna

Bieżący rok dla indyjskiej gospodarki, mimo rosnącej ceny ropy naftowej był bardzo łaskawy, a po spowolnieniu z 2016 roku wydaje się, że nie ma już śladu, mimo iż przeprowadzono dwie poważne reformy, które miały miejsce na przestrzeni lat 2016-2017. W I kwartale lokalna gospodarka nieoczekiwanie urosła o 7,7%, a analitycy spodziewają się, że w II kwartale dynamika wzrostu powinna oscylować w okolicach 7,3% r/r

Wykres 1. Dynamika wzrostu gospodarczego w Indiach 2008-2018.

Źródło: www.tradingeconomics.com

Od dobrych kilku lat jedną z mocniejszych stron indyjskiej gospodarki jest jej bank centralny, którego szefowie prowadzą odpowiedzialną politykę pieniężną, bez spoglądania na polityków. I tak, gdy jeszcze pod koniec zeszłego roku oczekiwania inflacyjne w Indiach zaczęły się zmieniać w kierunku jej wzrostu, wówczas bank centralny zmienił swoje nastawienie do polityki pieniężnej z luźnego na neutralne i zakończył cykl obniżek stóp procentowych. Gdy zaś w bieżącym roku osłabiająca się waluta i rosnące ceny ropy naftowej stawały się coraz większym zagrożeniem dla inflacji, bank centralny dwukrotnie już podniósł koszt pieniądza, mimo że przed wyborami, które odbędą się w przyszłym roku, było to działanie niepoprawne politycznie

Wykres 2. Poziom benchmarkowej stopy procentowej w Indiach w latach 2014-2018.

Źródło: www.tradingeconomics.com

Okres przedwyborczy – fiskalnie ryzykowne pomysły

W 2019 roku odbędą się w Indiach wybory do parlamentu. Dotychczasowe plebiscyty stanowe dla Indyjskiej Partii Ludowej premiera Modiego kończyły się różnie. Widać, że Hindusi są odrobinę rozczarowani. Pamiętają również jak oberwali, gdy rząd niespodziewanie przeprowadził reformę wycofania banknotów z obiegu, czy zamęt po reformie GST. Poza tym wyborcy wydają się być odrobinę znudzeni urzędującym premierem i jego partią.

Dlatego też w tym przedwyborczym roku z kapelusza obietnic wysypało się mnóstwo pomysłów. Na początku roku premier zdecydował się poluzować deficyt fiskalny, aby uwolnić środki na zwiększenie programu inwestycji infrastrukturalnych. Dwa miesiące temu zaproponował, aby ustawowo podnieść ceny wybranych produktów rolnych o 50% - naturalnie po to by zachęcić do siebie producentów żywności. Ostatnio z kolei w rządzie pojawił się pomysł, aby około pół miliarda hindusów objąć rządowym ubezpieczeniem zdrowotnym. I chociaż z perspektywy wzrostu gospodarczego poluzowanie polityki fiskalnej jest dobrą informacją o tyle w dłuższym horyzoncie mogą one zacząć szkodzić. Póki co jednak wiele wskazuje na to, że gospodarce indyjskiej nie grozi zauważalne spowolnienie, a przyszłoroczne wybory będą sprzyjały zwiększaniu wydatków budżetowych.

Wszystko pięknie, ale jak na tym zarobić?

Jeszcze kilka lat temu inwestowanie w Indiach z perspektywy polskiego drobnego inwestora było science-fiction. Dziś na polskim rynku mamy 4 fundusze dostępne w szerokiej sieci dystrybucji, a trzy z nich są zabezpieczone przed ryzykiem walutowym złotego do dolara. Niestety mimo wzrostu wartości indeksu wszystkie te fundusze odnotowały w tym roku straty.

Tabela 2. Zestawienie stóp zwrotu funduszy akcji indyjskich dostępnych na polskim rynku na dzień 31 lipca 2018 r.


Źródło: opracowanie własne na podstawie danych www.analizy.pl

Trzeba pamiętać, że każdy z tych funduszy ma w sobie ryzyko walutowe rupii do dolara, która w tym roku straciła niemal 8% wartości. Poza tym więc widać, że zarządzający nie poradzili sobie z doborem spółek.

Jeżeli sytuacja globalna się uspokoi, czynniki ryzyka zmaleją, a lokalna waluta się ustabilizuje to wiele wskazuje na to, że rynek indyjski może dalej rosnąć, mimo bardzo wysokich wycen. Tym niemniej, jeżeli ktoś nie chce liczyć na kompetencje zarządzających funduszami dostępnymi w Polsce, zawsze może kupić ETFy na indyjski rynek notowane na amerykańskiej giełdzie. A więc instrumenty, których celem jest możliwie jak najlepsze odzwierciedlenie benchmarku. Jednak w tym wypadku trzeba mieć świadomość, że wówczas narażamy się dodatkowo na ryzyko złotego do dolara.

Autor: Szymon Juszczyk Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami w RDM Wealth Management