Międzynarodowe potyczki, lokalne troski

Autor: Bartosz Zawadzki

Dodano: 8 sierpnia 2018
tw1

Czy Donald Trump to dzielny wojownik o dobro kraju, czy aferzysta, który zraża do siebie coraz większą część świata? Prezydent USA ogłosił, że postanawia nałożyć cła nie tylko na Chiny, Kanadę i Meksyk, ale i na Unię Europejską. Tuż przed swoim ostatnim tournée w Brukseli, Londynie i Helsinkach, Trump udzielił wypowiedzi, w której uznał Zjednoczoną Europę za jednego z „arcywrogów” amerykańskiej gospodarki. 

Cła na samochody sprowadzane z UE miały wynosić niebagatelne 20%. W środę 25-tego lipca przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Junker postanowił się spotkać się z Donald’em Trump’em w Białym Domu. Restrykcje, które miały dotyczyć Europy, Junker nazywał po prostu „głupimi”. Szef Komisji Europejskiej do spotkania przygotował się porządnie, niemalże uniwersytecko: miał ze sobą zestaw wyliczeń i faktów, dotyczących złożonych zagadnień handlowych (w tym handlu samochodami). Strategia porządnego ucznia przyniosła efekty i po spotkaniu Junker mógł odetchnąć z odprężeniem, ciesząc się świeżo wywalczonym porozumieniem.

Jean-Claude Junker przyznał, że próbował przekonać Trump’a, iż wojna handlowa nie byłaby mądrym posunięciem, a szkodziłaby obydwu stronom. Wiele firm amerykańskich, jak chociażby Harley-Davidson podkreśliło rosnące koszty szeregu surowców i innych dóbr, twierdząc, że te koszty ostatecznie trafiłyby do konsumentów. 

Czy obecną sytuację uda się szybko rozwiązać?

Unii Europejskiej udało się znaleźć wspólny język  z USA, ale to dopiero początek długiej drogi. Natomiast sytuacja z Chinami może być eskalowana.

SHANGHAI 500 Chart 1 Year

DOW JONES Chart 1 Year

Whirlpool Corp., producent urządzeń, rzekomo miał bezpośrednio skorzystać z taryf, które administracja Trump’a wprowadziła w odniesieniu do azjatyckich produktów na początku tego roku. Zamiast tego firma obniżyła swoje wytyczne, ponieważ koszty - w przypadku surowców, w tym stali – zgodnie z prognozami mogą wzrosnąć o około 350 mln USD w 2018 r. Agencja Ratingowa Fitch oświadczyła, że eskalacja obecnych globalnych napięć w handlu doprowadzi do około 0,4% spadku światowego wzrostu w 2019 r. Wojna handlowa z Chinami odbija się również na amerykańskich farmerach. Głównie tych, którzy eksportują soję. Resort rolnictwa USA poinformował, że przeznaczy 12 mld USD w ramach programu pomocowego dla rolnictwa. Donald Trump w swoim przemówieniu stwierdził, że zyski dla farmerów będą wyjątkowe. Prosił jedynie, by wykazali się cierpliwością.

Jeden z farmerów z Nebraski, który zajmuje się dystrybucją soi od 1999 r. uznał, że może być cierpliwy, ale Trump w jego ocenie nie spełnia obietnic, które złożył w czasie kampanii. Obiecana kwota wsparcia wydaje się znaczna, ale nie pokryje strat rolników, poniesionych w wyniku wojny handlowej z Chinami. To jedynie kropla w morzu obecnych potrzeb. Oczekiwałby nie programu pomocowego, a wciąż wolnego handlu z Chinami.

SOYABEANS Chart 1 Year

Trade war (pol. wojna handlowa) wprowadza spory chaos. Obywatele amerykańscy martwią się, że koszty życia, w tym rachunki, znacznie wzrosną. Dla farmerów straty to również utrata obecnych rynków, na których Chińczycy będą szukać alternatywy, co nadwyręży relacje, które były wypracowywane latami. 

Donald Trump wciąż deklaruje profity dla USA, wynikające z prowadzonej wojny handlowej, a ta już dziś kosztuje go 12 mld USD. Ludzie, którym Prezydent obecnie pomaga, tak naprawdę przez niego wystawiają na ryzyko swój dotychczasowy dochód. Zdaniem profesorów z George Washington University rozwiązaniem dla gospodarki amerykańskiej mogłoby być np. zwiększenie jakości sprzedawanych produktów i ich konkurencyjności, a w ten sposób jeszcze większe pobudzenie konsumpcji.

Póki co, administracja Trump’a przedstawia prognozy znacznego wzrostu GDP w wyniku prowadzonej polityki. Czynnik ten optymistycznie wpływa na wyniki indeksów amerykańskich, pozostawiając w tyle chińskie.

Czy jednak przyrost GBP, będzie taki, jak estymacje? Zobaczymy....

Autor: Bartosz Zawadzki, analityk niezależny