PPK – nadzieja dla warszawskiej giełdy

Autor: Szymon Juszczyk

Dodano: 12 września 2018
monety na notowaniach

Telenowela związana z reformą systemu emerytalnego w Polsce trwa już kilkanaście miesięcy, ale wiele wskazuje na to, że małymi krokami zbliża się ona ku końcowi. Pomysłów, projektów, koncepcji oraz terminów jej wprowadzenia było mnóstwo. Ale wreszcie wiemy, jak będzie wyglądał system emerytalny w przyszłości dzięki czemu możemy ocenić, jakie korzyści przyniesie parkietowi w Warszawie.

Po co ta reforma?

Reforma polskiego systemu emerytalnego, po tym jak poprzedni rząd zabrał z systemu znaczną część środków, stała się bardzo istotną kwestią nowego rządu, ale również i chyba przede wszystkim, Polaków dotychczas oszczędzających na emeryturę środki w OFE. Była również istotna dla rynku kapitałowego i ludzi na nim pracujących. Dlatego uwaga obserwatorów życia gospodarczego w Polsce była tak mocno skupiona na magicznym haśle „PPK”. To również bardzo istotna sprawa dla inwestorów obecnych na giełdzie w Warszawie, która właściwie od kilku lat przestała się rozwijać. Dlatego też trzeba było wymyślić formę oszczędzania, która po pierwsze zastąpi obecny system i pozwoli rynkowi kapitałowemu w Polsce złapać oddech. PPK przy sprzyjających warunkach mają szansę spełnić pokładane w nich nadzieje.

PPK – najważniejsze detale projektu

To co jest najważniejsze w nowym projekcie to jego powszechność. Tzn. każdy zatrudniony na umowę o pracę między 19, a 55 rokiem zostanie automatycznie do niego „włączony”. Minimalna wysokość składki jaką będzie odprowadzał pracownik wyniesie 2%, podczas gdy pracodawca dorzuci przynajmniej 1,5% miesięcznego wynagrodzenia. Stawki te w obu przypadkach mogą wynosić maksymalnie 4%. Oprócz tego każdy oszczędzający otrzyma od państwa powitalne 250 zł i co roku będzie otrzymywał bonus w takiej samej wysokości. Wyjątek tu stanowią osoby zarabiające poniżej wynagrodzenia minimalnego – w tym wypadku stawka wyniesie 0,5%, bez utraty dopłat ze strony pracodawcy oraz państwa. Wg założeń środki zgromadzone w PPK będą własnością ubezpieczonego (nie będzie więc sytuacji jak w przypadku OFE, gdzie okazało się, że środki zgromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych są własnością publiczną…). To zaś implikuje, że będą podlegały dziedziczeniu. Środkami zgromadzonymi w systemie będą zarządzały Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, Powszechne Towarzystwa Emerytalne oraz zakłady ubezpieczeniowe. To co jeszcze jest istotne z perspektywy pracownika – mimo powszechności systemu każdy uczestnik będzie mógł z PPK zrezygnować.

Wg założeń ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2019 roku i na samym początku objąć firmy zatrudniające przynajmniej 250 osób. W późniejszym okresie do systemu mają dołączać kolejne przedsiębiorstwa. Schemat funkcjonowania systemu przedstawia grafika ilustrująca, przygotowana przez Ministerstwo Finansów. Wg szacunków PFR po całkowitym uruchomieniu systemu na warszawski parkiet ma trafiać dodatkowo 12 mld zł rocznie, co bez wątpienia byłoby ogromnym zastrzykiem kapitału.
Schemat Pracowniczych Planów Kapitałowych

Źródło: Ministerstwo Finansów.

Co dalej z OFE?

Mimo sporego entuzjazmu rynku związanego z PPK moim zdaniem należałoby jednak poszukać „dziury w całym”. Przede wszystkim w dalszym ciągu nie jest wiadomo co się stanie z OFE (w rozumieniu oficjalnej informacji). Uważam, że brak jakichkolwiek informacji sugeruje, że rząd po wprowadzeniu PPK zdecyduje się zdemontować pozostałości po pierwotnym systemie OFE. Ale ponieważ na rynku pojawią się świeże napływy kapitału, wyprzedaż akcji z OFE będzie dużo łatwiejsza i mniej bolesna dla naszego rynku kapitałowego. Z drugiej strony nie jest wcale wykluczone, że aktywa zgromadzone obecnie w OFE będą musiały być upłynnione. Istnieje również ryzyko, że część mniejszych spółek notowanych na GPW, gdzie ponad 50% udziału posiadają fundusze emerytalne może zostać znacjonalizowana. Jest to trochę oczywiście „czarnowidztwo”, ale warto o tym pamiętać, bowiem inwestorzy zagraniczni mogliby takiego scenariusza tak łatwo „nie przełknąć”.

PPK lekiem dla GPW?

Bez wątpienia w dłuższym terminie nowa forma oszczędzania środków na emeryturę, które mają trafić na warszawski parkiet będą pozytywnym impulsem. Pamiętajmy jednak, że nie znamy terminu, kiedy zmiany dosięgną wszystkie firmy, a więc nie wiemy, kiedy system zacznie w pełni funkcjonować i dostarczać rynkowi świeży kapitał. Nie bez znaczenia jest również kwestia OFE i potencjalny sposób jej rozwiązania (zakładam, że Otwarte Fundusze Emerytalne zostaną zwyczajnie zlikwidowane). Dlatego też o ile w długim terminie „przymuszenie” Polaków po raz kolejny do oszczędzania na emeryturę może mieć zbawienny wpływ na polską giełdę, o tyle krótkoterminowy optymizm z tego powodu jest trochę nieuzasadniony. Zwłaszcza w dość negatywnym otoczeniu z jakim mamy obecnie do czynienia.

Autor: Szymon Juszczyk Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami w RDM Wealth Management