Psychologia inwestowaniaStraty bolą. Zyski także

Autor: Tomasz Wiśniewski

Dodano: 5 września 2018
panika

Im większa strata tym większy ból. Poczucia winy brak. Winni natomiast są przykładowo Ci politycy tam na górze, te niedobre banki centralne, które akurat musiały zmienić stopę procentową, czy twój kot, który przebiegając po stole, trącił Twoja dłoń otwierając pozycję kupna, której tak naprawdę nie chciałeś.

W pierwszej części artykułu o psychologii inwestowania mieliśmy swoiste wprowadzenie do tego zagadnienia a także poruszyliśmy temat strat. Wiecie już, że ze stratami należy się zaprzyjaźnić. Oczywiście nie mówimy, że macie tracić pieniądze, ale stwierdziliśmy, że straty są nieodłączną częścią inwestowania i że przy odpowiednim zarządzaniu kapitałem wcale nie przeszkadzają w sukcesywnym zarabianiu podczas spekulacji na rynkach finansowych. Dzisiaj idziemy z tematem dalej, przedstawiając wam kolejne aspekty psychologiczne, z jakimi musi się zmierzyć trader. Dlaczego właściwie trader musi się z czymś mierzyć? Czy nie posiadamy cech, które naturalnie predestynują nas do inwestowania na rynkach?

Naturalne predyspozycje

Moim zdaniem ludzka psychika w stanie 'surowym' jest generalnie zupełnie przeciwna tej zwycięskiej, prezentowanej przez rynkowych guru. Jestem zdania, że traderzy detaliczni mają z rynkiem jednak pod górkę i wymagana jest spora doza motywacji i dyscypliny, aby te naturalnie występujące ułomności pokonać. Nie szukając daleko, nie lubimy przyznawać się do błędów. Z ręką na sercu, ile razy brnęliście dalej w kłótnie będąc świadomymi, że jednak racji nie macie. Zawsze da się na kogoś zwalić, prawda? Rzadko kiedy, ktoś posypuje głowę popiołem i bez bicia przyznaje się do winy. Ten jednak, kto potrafi to zrobić, ma większe szanse sukcesu na rynku.

Schemat jest taki: Popełniasz błąd w ocenie rynku, cena zamiast iść do góry, spada. Zamykasz pozycję na stracie. Im większa strata tym większy ból. Poczucia winy brak. Winni natomiast są przykładowo Ci politycy tam na górze, te niedobre banki centralne, które akurat musiały zmienić stopę procentową, czy twój kot, który przebiegając po stole, trącił Twoja dłoń otwierając pozycję kupna, której tak naprawdę nie chciałeś. Wszyscy wokół są winni, tylko nie Ty. Takie podejście jest bardzo zgubne w skutkach. Powoduje, że nie dajesz sobie szansy na naukę. Wytknięcie błędu sobie spowodowałoby, że poszukałbyś problemu, a następnie rozwiązania. Szukanie winnych na zewnątrz powoduje, że skazujesz się na powtarzanie tego błędu i w konsekwencji powielanie strat. Lekcja numer jeden: to Ty jesteś Panem swojego losu, Ty klikasz, podejmujesz decyzje i zbierasz plony lub  otrzymujesz lekcję, parafrazując giełdową mantrę:

„You never lose. You either win or learn”

Straty bolą. Zyski także

Mówi się, że jeszcze nikt nie zbankrutował biorąc zyski i generalnie jest to prawda, jednak opowiem wam teraz jak zyski mogą Cię zrujnować. Dzieje się tak, przeważnie na początku, zazwyczaj po sukcesie na koncie demonstracyjnym. Zaczynasz na demo, idzie świetnie. Z tysiąca wirtualnych dolarów robisz milion. W głowie pojawia się myśl: to przecież takie proste, jakbym mógł to zrobić na koncie realnym to już byłbym bogaty! Na pierwszy rzut oka ma to sens jak nic innego w życiu. Wchodzisz zatem na konto realne i okazuje się, że wynik z demo jest często nie do powtórzenia. Demonstracyjny zysk zabił w Tobie czujność, respekt do rynku, kontrolę ryzyka i kapitału. Pozbawił Cię hamulców i oporów. Pozostała jedynie ułańska fantazja i zabójcza chciwość. 'Greed is Good' mawiali w filmie Wall Street. Może dla kogoś, na pewno nie dla traderów detalicznych, którzy czytają ten artykuł. Chciwość budzi demona zbytniej pewności siebie. Myślisz, że możesz wszystko i wszędzie. Wchodzisz z dużą pozycją, bo jesteś gość i zarobisz miliony. Łatwy pieniądz myślisz, jutro składasz na biurko szefa wypowiedzenie i dokupujesz drugi monitor na biurko, aby być jeszcze bardziej profesjonalny. Przywołam tutaj kolejną maksymę: 'kto gra grubo, wygrać musi'. Nie wiem czy na tym rynku można znaleźć bardziej nietrafione powiedzenie. Pewność siebie zabija czujność i respekt przez rynkiem a to powoduje straty. Matkę wszystkich strat, aby być dokładnym. Taką stratę, przy której cała reszta wygląda jak jej dzieci. Taką która zjada cały Twój wypracowany zysk i lwią część kapitału startowego. Dzieje się to wtedy, kiedy otwierasz zbyt dużą pozycję i nie zamykasz jej, kiedy rynek się odwraca. Chciwość, strach przed stratą i przyznaniem się do błędu powodują, że z grubej ryby szybko stajesz się planktonem. Straszne prawda? Co wtedy robi osoba z mindsetem tradera? Nic, taka osoba, otworzyła pozycję z ryzykiem 1 % kapitału, zamknęła ją na stracie, napiła się herbaty i znalazła inną okazję na innym instrumencie. Jak robot, jak profesjonalna maszyna do zarabiania pieniędzy.

Strach przed stratą, chciwość i zbytnia pewność siebie. To już znamy. Jako ostatnią ułomność tradera chciałbym wymienić overtrading. Znam to doskonale z autopsji. Jest to problem, z którym osobiście borykałem się na początku kariery. Założenie jest takie: z 10-ciu pozycji zarabiasz x PLN, tzn., że z 20 pozycji możesz zarobić 2x. Tak się nie dzieje. Wraz z ilością, jakość wejść spada. Na rynku, jest określona część zacnych okazji. W momencie, kiedy tradujesz mniej, dokładasz większych starań, aby wyselekcjonować tą jedyną. Jeżeli nie masz ograniczeń i otwierasz wszystko, otwierasz wtedy byle co.

Jakość zawsze bije ilość

Kiedyś otwierałem kilkanaście pozycji w tygodniu, grając głównie a M15-H1. Obecnie ograniczyłem się do maksymalnie czterech pozycji w tygodniu. Dzięki temu muszę dokonać naprawdę dogłębnej analizy, aby wybrać jedynie te najlepsze. Otwieram tylko pozycje zgodne z moim systemem, które dodatkowo powodują to dziwne uczucie w kościach, które mówi Ci, że wszystko będzie dobrze. Wiecie co? Dzięki temu, jest dobrze. Bycie traderem oznacza, że handlujesz zyskownie na rynku a nie, że handlujesz sobie tak po prostu, aby móc się tym pochwalić na piwie z kolegami. Możesz nie mieć otwartej pozycji przez tydzień i ciągle być traderem, możesz otwierać 30 pozycji dziennie i tym traderem nie być.

W kolejnej trzeciej części, poznamy akademickie podejście do psychologii tradingu. Poznamy kilka mądrych określeń, jednak całe szczęście w 100% pokrywa się to z rzeczywistością, więc nie będzie tak, że teoria swoje a praktyka swoje. Jeżeli chodzi o psychologię inwestowania, w praktyce pokrywa się wszystko to, co napisane jest tych w mądrych książkach.

Autor: Tomasz Wiśniewski Chief Analyst – Alpari Research & Analysis Limited